Reklama

Układamy puzzle

Zdarzają się chwile, kiedy pomimo wielu dostępnych elementów, trudno jest odgadnąć, co skrywa układanka. Właśnie z takim momentem mamy teraz do czynienia. Mimo sporej wiedzy o tym, co się dzieje w gospodarce USA, nadal nikt nie jest w stanie stwierdzić, czy Ameryce grozi recesja, czy też jest to tylko chwilowe osłabienie

Publikacja: 15.10.2007 08:36

Obecna sytuacja przypomina układanie puzzli. Każda publikacja danych dotyczących gospodarki USA to kolejny element tego samego wzoru. Nowe informacje mają nas przybliżyć do ukazania całości. Trudność polega na tym, że gdy już całość jest znana, to niewiele na tym zyskujemy. Im wcześniej odgadniemy, co kryje cała układanka, tym więcej możemy zarobić. Trwa więc wyścig. Wszyscy starają się, by możliwie szybko, czyli przy możliwie małej liczbie ujawnionych elementów, odgadnąć całość wzoru. Oczywiście im szybciej ktoś chce odgadnąć całość, tym bardziej naraża się na większe ryzyko popełnienia błędu. Zaczyna dochodzić do tego, że po kilku elementach, na których widać liście, słychać okrzyki: To las! To las! Jednak po chwili z kolejnych elementów wynika, że chodzi tylko o krzak. Po kilku następnych, na których widać wodę, słychać krzyki o jeziorze, ale po chwili, gdy poznajemy kolejne części, okazuje się, że to tylko kałuża.

Są okresy, gdy wzór znany jest już dość wcześnie i kolejne elementy układanki nie są dla nikogo zaskoczeniem. Zdarzają się czasami momenty, gdy pomimo wielu elementów nadal trudno jest odgadnąć, co faktycznie może ukrywać układanka. Właśnie z takim momentem mamy teraz do czynienia. Mimo sporej wiedzy o tym, co się dzieje w gospodarce USA, nadal nikt nie jest w stanie stwierdzić, czy Ameryce grozi recesja, czy też jest to tylko chwilowe osłabienie. Wiadomo, że problemy na rynku nieruchomości mieszkaniowych cały czas oddziałują negatywnie na gospodarkę. To oddziaływanie dokonuje się poprzez kilka równoległych kanałów. Każdy stara się odpowiedzieć na pytanie: czy w konsekwencji doprowadzi to do recesji, czy też uda się jej uniknąć? Niepewność nie dotyczy jedynie uczestników rynków finansowych, ale także decydentów, co na rynkach powoduje jeszcze większy zamęt.

Nowe elementy układanki

nie pomogły

Ubiegły tydzień przyniósł kilka nowych elementów układanki. Deficyt w bilansie handlowym się zmniejsza, co może być skutkiem słabnącego dolara i zwiększającej się zyskowności amerykańskiego eksportu. Jest to także czynnik pozytywnie wpływający na dynamikę PKB. Pocieszający jest także fakt, że mimo słabnącego dolara ceny importu pozostają nadal stabilne. Na razie zagrożenie transmisją napięć inflacyjnych z zagranicy nie jest duże, ale warto się tym danym przyglądać, gdyż za kilka miesięcy może być to jeden z głównych czynników wpływających na dynamikę cen w USA.

Reklama
Reklama

Wszyscy czekali na piątkową publikację wartości dynamiki sprzedaży detalicznej, która miała ukazać jeden z kluczowych elementów układanki - jak się ma konsumpcja. Dane okazały się niezłe, bo lepsze od prognoz, ale nie zapowiadają przełomu. Wyższa, niż wcześniej przypuszczano, sprzedaż detaliczna w dużej mierze wynikała ze wzrostu cen paliw, czyli towaru, z którego trudno zrezygnować. Zwłaszcza Amerykanom posiadającym po kilka samochodów na rodzinę. Na razie zaciskają zęby i płacą. Pytanie, jak długo to potrwa. Pytanie o tyle aktualne, że ceny ropy nie tylko nie spadają, ale właśnie odnotowały nowe rekordy po zaognieniu stosunków na granicy turecko-irackiej. Dynamicznego załamania konsumpcji raczej nie należy się spodziewać. Człowiek bardzo opornie rezygnuje z wygód, które do tej pory były dla niego codziennością. Z tego powodu można przypuszczać, że Amerykanie będą bardzo powoli ograniczać swoje wydatki. Widać to po wskaźnikach nastrojów. Te spadają, ale sama konsumpcja nie słabnie. Właśnie te przyzwyczajenia mogą być ratunkiem dla gospodarki USA.

Nie wolno zapominać

o Chinach

Gospodarka w USA sama sobie raczej da radę, ale zagrożenie może ujawnić się poza jej granicami. To, co się dzieje obecnie np. w Chinach, powinno niepokoić. Załamanie na tamtejszym rynku finansowym nie przejdzie bez echa na świecie. Zapewne wszyscy pamiętają lutowy spadek cen w Szanghaju, który wywołał poważne turbulencje na świecie. Gdy teraz spojrzymy na indeks chińskiej giełdy, to tamten spadek okaże się niewinnym epizodem. Od tamtej pory indeks szanghajski zyskał ponad 100 procent (wykres 1.). Taki przebieg notowań rodzi obawy. Przypomina to sytuację w Polsce w 1993 roku. Konsekwencje będą podobne.

Pytanie brzmi: kiedy i jakie przyniesie to skutki dla całego świata? Nasz rynek raczej nie uchroni się przed przeceną, bo w oczach kapitału globalnego należy do podobnej kategorii ryzyka. Sytuacja będzie jeszcze trudniejsza, gdy osłabiona własnymi problemami gospodarka w USA ugnie się pod ciężarem problemów przegrzanej gospodarki Chin. Czy widać to już z dotychczas ujawnionych elementów? Dla niektórych obserwatorów taki scenariusz jest wielce prawdopodobny i dlatego m.in. skłaniają się oni do obniżek stóp w USA. Te prawdopodobnie spadną, choć raczej nie z tych powodów.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama