Po poniedziałkowych wzrostach nie zostało nawet śladu. Wczoraj inwestorzy z nawiązką oddali wszystko, co zostało wypracowane podczas poprzedniej sesji. Taki przebieg wydarzeń chyba jednak nikogo nie zdziwił. Sygnał, że sesja upłynie pod znakiem spadków cen akcji, dotarł ze światowych parkietów. Amerykańskie rynki zaczęły tydzień od mocnych spadków, na które duży wpływ miały słabe wyniki Citigroup oraz rekordowe notowania ropy naftowej - cena jednej baryłki skoczyła do 86 USD. To od razu odbiło się na wynikach giełd azjatyckich. Nic więc dziwnego, indeks największych spółek rozpoczął wtorkowe notowania około 1,5 proc. poniżej kreski. Na koniec spadki pogłębiły się o kolejne 0,3 pkt proc. Obroty pozostały poniżej 1 mld zł. Podobnie jak dzień wcześniej największy wpływ na zachowanie WIG20 miały akcje KGHM. Tym razem był to jednak bohater negatywny. Akcje KGHM potaniały wczoraj o ponad 2 proc., a obroty na tej spółce ponownie były największe spośród wszystkich blue chips i wyniosły 187 mln zł (podobne obroty zanotowano dzień wcześniej). Spadek cen akcji KGHM zbiegł się z przeceną miedzi. To wynik informacji, że poziom zapasów tego surowca w magazynach monitorowanych przez londyńską Giełdę Metali wzrósł do najwyższego poziomu od maja. Drożejąca ropa (ponad 87 dolarów) nie przyniosła wzrostu notowań spółek paliwowych, ale ograniczyła przynajmniej zakres spadków. Akcje PKN Orlen zakończyły sesję na poziomie poniedziałkowego zamknięcia, a kurs Lotosu spadł nieco ponad 1,5 proc. Po wczorajszej sesji WIG20 oddalił się od poziomu 3900 pkt. Teraz kluczowe będą sygnały płynące ze Stanów Zjednoczonych. A tam coraz bardziej daje się we znaki nerwowość. Wzmacnia ją wypowiedź Bena Bernanke, który uważa, że problemy rynku nieruchomości będą obciążeniem dla amerykańskiej gospodarki jeszcze przez pierwsze miesiące przyszłego roku. A to może być bolesne także dla rynku akcji. Jak poinformował wczoraj Departament
Skarbu USA, zagraniczni
inwestorzy wycofali w sierpniu z amerykańskich giełd ponad
40 mld dolarów. Spadki na giełdach w USA nie wróżą dobrze ogólnej
koniunkturze.