W branży chemicznej od kilku miesięcy trwa boom. Korzystają na tym także polskie przedsiębiorstwa, czego dowodem może być ostatni wzrost ich giełdowych kursów. Akcje Zakładów Azotowych Puławy podrożały od maja tego roku, czyli w ciągu zaledwie sześciu miesięcy, o ponad 100 proc., Zakładów Chemicznych Police zaś - o ponad 150 proc.
Nic dziwnego, że inwestorzy zaczynają sobie zadawać pytanie, jak długo jeszcze trwać będzie dobra koniunktura, która winduje kursy firm chemicznych. Zdaniem przedstawiciela zachodniopomorskiej firmy, czekają nas jeszcze nawet trzy lata hossy.
Popyt nie osłabnie
- Przez najbliższe dwa, trzy lata w rolnictwie światowym popyt na nawozy będzie rósł, przynajmniej te mniej skomplikowane ich wersje - mówi Ryszard Siwiec, prezes Polic. - Z kolei te prostsze nawozy ciągną zazwyczaj za sobą popyt na bardziej złożone, na których bazuje np. polskie rolnictwo - dodaje. - Na popyt na rynku krajowym z pewnością będą miały wpływ rosnące dopłaty z Unii Europejskiej - mówi wiceprezes spółki Janusz Motyliński. To zresztą widać już po cenach niektórych produktów. Tempo wzrostu będzie zależne od tempa wzrostu cen surowców. Te z kolei, jak pokazują ostatnie miesiące, dość szybko drożeją.
Światowy rynek nawozów ciągnie w górę boom biopaliwowy. Zdaniem Ryszarda Siwca, decydujące znaczenie będą tu prawdopodobnie miały Indie i Pakistan oraz Ameryka Południowa. Dodajmy, że na tej szerokości geograficznej zbiory plonów roślin, które są używane do produkcji biokomponentów, mogą być przeprowadzane trzy, a nawet cztery razy w ciągu jednego roku. Nic więc dziwnego, że to właśnie te dwa ośrodki już teraz konsumują najwięcej na świecie środków ochrony roślin oraz nawozów. I to ich zachowanie - jeśli tylko nie zawiedzie logistyka - będzie decydować o poziomie cen na tego rodzaju chemikalia. Na Starym Kontynencie sytuacja wydaje się stabilniejsza. - Europa Zachodnia zaczyna trochę odchodzić od sztucznego nawożenia, ale za to Wschodnia - wprost przeciwnie. Bilans może więc łącznie wyjść na zero - liczy prezes Polic.