Miniony tydzień obfitował w dane makroekonomiczne, które swoją rozbieżnością pozostawiły inwestorów z dylematem co do dalszego ruchu indeksów na Wall Street. Zyskiwały m.in. spółki o działalności operacyjnej związanej z miedzią, dlatego, że cena surowca odbiła stosunkowo mocno od dna. Na skutek osłabienia wartości dolara w górę szły akcje amerykańskich eksporterów. Inwestorzy bez emocji przyjęli informacje o zamówieniach na dobra trwałe w USA, które spadły w październiku o 0,4 proc., wobec spadku o 1,4 proc. we wrześniu. Dane o sprzedaży domów na rynku wtórnym nie przyniosły wielkiego rozczarowania i zostały zaakceptowane przez rynek. Prognozowano spadek sprzedaży o około 1 proc. do poziomu 5000k, a wyniki skorygowały zapowiedź zaledwie o 0,2 proc. w dół. PKB w USA wyniosło w trzecim kwartale 4,9 proc., a prognozy Departamentu Handlu mówiły o 3,8 proc. Amerykański urząd podał także bazowy indeks cen PCE, który wyniósł w trzecim kwartale 1,8 proc., wobec 1,4 proc. w drugim kwartale. Banki, spółki ubezpieczeniowe i inne firmy finansowe ostro zwyżkowały wskutek wypowiedzi wiceprezesa FED, który stwierdził, że ostatnie zawirowania mogą ograniczyć możliwości pozyskania kredytów bardziej niż wcześniej oczekiwano. Dodał, że FED jest gotów wesprzeć rynek w celu zapobieżenia falom spekulacji i kryzysowi. Z drugiej strony liczba nowo zarejestrowanych bezrobotnych w USA wzrosła w ubiegłym tygodniu z 329 tys. do 352 tys. Ta informacja nie mogła mobilizować popytu do obrony lokalnych szczytów. Giełdowy tydzień skończył się w tonie wahań i niezdecydowania co do dalszego kierunku marszu indeksów. Wczoraj zajrzeliśmy do portfeli Amerykanów. Przychody i wydatki konsumentów zobrazowały w prosty sposób stan możliwości nabywczych społeczeństwa za oceanem. Na ich podstawie będziemy wnioskowali o pierwszych prognozach rozpoczętego sezonu świątecznego. Przychody gospodarstw domowych w USA miały wzrosnąć o 0,4 proc., a wydatki o 0,3 proc. Dane pokazały 0,2 proc. zmianę w przypadku obu wielkości.

Dom Maklerski AmerBrokers