Problemy z podziałem gruntów sprawiają, że jest mała podaż ziemi na rynku, a jej cena utrzymuje się na wysokim poziomie - twierdzi Karol Ciszewski, niezależny doradca rynku nieruchomości. - Nadal panuje biurokracja utrudniająca nam, deweloperom, biznes - mówi Wojciech Ciesielski, przewodniczący rady nadzorczej Echo Investment.
Proces dłuższy o dwa
miesiące...
Ostatnia nowela ustawy o gospodarce nieruchomościami skróciła okres, na jaki władze mogą zawiesić postępowanie podziałowe w zawiązku z brakiem planów zagospodarowania z dwunastu do sześciu miesięcy. Czy to pomogło deweloperom? - Niewiele to zmienia w podstawowym procesie inwestycyjnym. Przecież gmina nie musi zatrzymywać postępowania - mówi Ciszewski.
Eksperci twierdzą, że nowelizacja jeszcze wydłużyła proces inwestycyjny. Nowe przepisy nakazują bowiem podanie do publicznej wiadomości zamiaru dokonania podziału gruntu. Postępowanie może ruszyć, gdy w ciągu dwóch miesięcy od dnia ogłoszenia nie znajdą się osoby, którym przysługują prawa do ziemi. - To absurdalny przepis w sytuacji, gdy mamy jawność ksiąg wieczystych - twierdzi K. Ciszewski. - Procedury wydłużyły się o dwa miesiące - dodaje Janusz Schmidt, wiceprezydent Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości.