Reklama

Grunty niedzielone, a ich ceny wysokie

Są problemy z podziałem ziemi. Miała to zmienić nowelizacja ustawy o gospodarce nieruchomościami z sierpnia tego roku, ale tylko wydłużyła procesy inwestycyjne

Publikacja: 03.12.2007 07:31

Problemy z podziałem gruntów sprawiają, że jest mała podaż ziemi na rynku, a jej cena utrzymuje się na wysokim poziomie - twierdzi Karol Ciszewski, niezależny doradca rynku nieruchomości. - Nadal panuje biurokracja utrudniająca nam, deweloperom, biznes - mówi Wojciech Ciesielski, przewodniczący rady nadzorczej Echo Investment.

Proces dłuższy o dwa

miesiące...

Ostatnia nowela ustawy o gospodarce nieruchomościami skróciła okres, na jaki władze mogą zawiesić postępowanie podziałowe w zawiązku z brakiem planów zagospodarowania z dwunastu do sześciu miesięcy. Czy to pomogło deweloperom? - Niewiele to zmienia w podstawowym procesie inwestycyjnym. Przecież gmina nie musi zatrzymywać postępowania - mówi Ciszewski.

Eksperci twierdzą, że nowelizacja jeszcze wydłużyła proces inwestycyjny. Nowe przepisy nakazują bowiem podanie do publicznej wiadomości zamiaru dokonania podziału gruntu. Postępowanie może ruszyć, gdy w ciągu dwóch miesięcy od dnia ogłoszenia nie znajdą się osoby, którym przysługują prawa do ziemi. - To absurdalny przepis w sytuacji, gdy mamy jawność ksiąg wieczystych - twierdzi K. Ciszewski. - Procedury wydłużyły się o dwa miesiące - dodaje Janusz Schmidt, wiceprezydent Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości.

Reklama
Reklama

...ale koszty niższe

Nowelizacja obniżyła za to maksymalne stawki opłaty adiacenckiej (płaconej gminie od wzrostu wartości nieruchomości) z 50 do 30 proc. - To znacząca obniżka - przyznaje Janusz Schmidt.

Przy wniosku o podział nie trzeba już składać tzw. wyrysu z katastru, który kosztuje 120 zł. Wystarczy kopia mapy katastralnej, która przedstawia obiekt. - Dla inwestorów to żadne oszczędności. Ale może być to ważne dla rodziny, która chce podzielić ziemię - mówi Janusz Schmidt.

Wciąż decydują za długo

Władze samorządowe nadal mają jednak nieokreślony termin na wydanie ostatecznej decyzji podziałowej.- To jest reglamentacja działalności gospodarczej i to już na pierwszym etapie inwestycji - utyskuje Wojciech Ciesielski.

Czy jest jakieś wyjście z sytuacji? - Decyzja o podziale jest częścią prawa własności. Powinna więc należeć do właściciela nieruchomości. Sam zaś podział dokonywać powinien uprawniony geodeta. Gminy miałyby prawo do zaskarżenia decyzji właściciela dopiero wówczas, gdy byłaby ona niezgodna z miejscowym planem - podpowiada Ciesielski. Władze samorządowe dostrzegają mankamenty takiego rozwiązania. - Za przestrzeń publiczną odpowiada według konstytucji gmina. Tym samym takie zmiany byłyby niezgodne z ustawą zasadniczą - komentuje Wojciech Dyakowski, dyrektor Wydziału Geodezji, Katastru i Inwentaryzacji łódzkiego ratusza.

Reklama
Reklama

Co o procedurach podziałowych sądzą politycy? - Kodeks postępowania administracyjnego stanowi, że decyzje należy podejmować niezwłocznie. To powinno załatwiać sprawę - mówi poseł PSL Józef Racki. Branża twierdzi jednak, że odwołania są fikcją. - Postępowanie trwa około roku. Orzeczenie o winie urzędnika nie oznacza kary. No i trudno o odszkodowanie - podkreśla Ciesielski.

Władza ma pomysły

Samorządy mają pomysły na usprawnienie systemu - analizy zgodności podziału z planami dokonywałyby zewnętrzne firmy. Zatwierdzałaby ją osoba mająca uprawnienia planistyczne. Gmina musiałaby w ciągu 2 tygodni wydać pozwolenie - mówi Dyakowski. - Proponowaliśmy to poprzedniemu rządowi. Do pomysłu można wrócić - dodaje.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama