O tym, że Przedsiębiorstwo Eksploatacji Rurociągów Naftowych "Przyjaźń" wypowiedziało Orlenowi umowę, dotyczącą przesyłu produktów ropopochodnych, akcjonariusze paliwowego koncernu dowiedzieli się ponad pół roku po fakcie. W dodatku tylko przypadkiem, bo o sprawie wspomnieli w rozmowie z dziennikarzami przedstawiciele PERN-u.
Płocki koncern jest dziś jedynym klientem PERN-u, który korzysta z jego infrastruktury do przesyłu gotowych produktów. Wspomniana umowa między Orlenem a PERN-em obowiązuje już od wielu lat i - choć została wypowiedziana przez jedną ze stron - będzie jeszcze obowiązywać kilka lat. Dokładniej do kwietnia 2010 r., ponieważ okres jej wypowiedzenia wynosi aż trzy lata.
Poszło o pieniądze
Przez najbliższe prawie dwa i pół roku obowiązywać będą również te same co teraz opłaty za przesył benzyn i olejów. Ich wysokość nie zmieniła się zresztą od początku 2004 r. i to właśnie to podzieliło strony kontraktu. - Wielokrotnie chcieliśmy renegocjować z Orlenem wysokość opłat za przesył - powiedział Marcin Jastrzębski, wiceprezes PERN-u ds. strategii. - Przez wiele miesięcy nie udało się doprowadzić do spotkania w tej sprawie, aż na wiosnę tego roku wiceprezes Wojciech Heydel poinformował nas, że Orlen nie godzi się na żadne zmiany stawek - dodał. W tej sytuacji PERN zdecydował się umowę wypowiedzieć. - Nie mogę na razie ujawnić, o ile chcieliśmy podnieść ceny za przesył produktów - powiedział Marcin Jastrzębski.
Nie siądą już do rozmów