Ponad tysiąc klientów byłego już WGI Domu Maklerskiego kilka miesięcy czeka na to, aż syndyk ustali listę poszkodowanych i określi, jakie należą się im wypłaty z systemu rekompensat. Sprawa jest tak skomplikowana, że syndykowi brokera-bankruta pomaga od pewnego czasu firma doradcza Deloitte.
Klienci WGI DM czekają
Przypadek WGI pokazał, że klienci domów maklerskich niekoniecznie muszą się czuć bezpieczni, mimo że ich broker co roku odprowadzał składki na "awaryjny" fundusz. Krajowy Depozyt Papierów Wartościowych (zarządza systemem) wymaga bowiem, aby lista poszkodowanych, którą przygotowuje syndyk, była kompletna i zawierała precyzyjne szacunki strat. Dlatego też osoby, które powierzyły pieniądze WGI, wciąż nie mogą doczekać się przewidzianych w ustawie o obrocie instrumentami finansowymi rekompensat. - Prawo nie przewiduje możliwości składania list częściowych. Wierzytelności nie umieszczone na liście inwestorów przez syndyka mogą być wprowadzone na listę w trybie jej uzupełnienia - poinformowało nas biuro prasowe KDPW.
Analiza możliwych rozwiązań
Nic więc dziwnego, że dyskusja o przyszłości systemu rozgorzała na nowo. - Analizujemy możliwość zmian do tej części ustawy, w kierunku poprawy zabezpieczenia interesów inwestorów oraz usprawnienia procedur związanych z wypłatą rekompensat - przyznaje enigmatycznie KDPW. Bardziej wylewna jest Maria Dobrowolska, prezes Izby Domów Maklerskich. - Należy zmiany w prawie wprowadzić jak najszybciej, aby odciążyć podstawową działalność Depozytu z ryzyka zarządzania systemem rekompensat, które nie jest spotykane w innych izbach rozliczeniowych - twierdzi.