Handel prawami do akcji Dropa na debiutanckiej sesji ruszył z kopyta. Papiery zadebiutowały po 24,5 zł, o 36 proc. powyżej ceny emisyjnej. W czasie sesji kurs rósł maksymalnie o 66 proc. Na zamknięciu walory kosztowały 28,5 zł (+ 58 proc.).
Prezes Zbigniew Chwedoruk nie krył zadowolenia. Nic dziwnego - sama oferta publiczna przedsiębiorstwa wypadła blado. Drop sprzedał 334,3 tys. walorów, z czego 6,3 tys. drobnym inwestorom. Oferował 2 mln nowych akcji po 18 zł (przy widełkach 18-23 zł). W efekcie warszawska firma pozyskała 6 mln, a nie 44 mln zł, jak planowała.
- W przyszłym roku zamierzamy przeprowadzić emisję z prawem poboru, żeby "wyrównać" ten niedobór - powiedział dziennikarzom Z. Chwedoruk. Wartość emisji ma wynieść około 30 mln zł.
Prezes zapewnił też, że firma wykona tegoroczną prognozę - czyli zarobi na czysto 10,7 mln zł, przy 307 mln zł przychodów. W przyszłym zaś roku obroty Dropa mają sięgnąć 400 mln zł.
Pieniądze pozyskane z oferty publicznej spółka zamierza zainwestować w budowę trzech oddziałów pozyskania surowców wtórnych: w Warszawie, Poznaniu i Łodzi. - Liczymy, że uda się je uruchomić w przyszłym roku. Będziemy się posiłkowali kredytami - powiedział prezes Chwedoruk. Teraz firma ma trzy centra, a docelowo ma ich być dziewięć.