- Polityka monetarna nie może reagować na szoki podażowe. Inflacja wzrosła ostatnio głównie z powodu cen żywności - stwierdził wczoraj prezes Narodowego Banku Centralnego Sławomir Skrzypek.
W podobnym tonie wypowiedział się członek Rady Polityki Pieniężnej Stanisław Nieckarz. - Powinniśmy iść raczej śladami Europejskiego Banku Centralnego lub Banku Anglii, które utrzymują stopy na tym samym poziomie lub nawet je obniżają - twierdzi Nieckarz.
Nie wszyscy eksperci są tego samego zdania. - Cel inflacyjny na poziomie 2,5 proc. stał się już fikcją. Trzeba albo podwyższyć cel do poziomu 3 proc., albo radykalnie zaostrzyć politykę pieniężną - stwierdził wczoraj Witold Orłowski, główny ekonomista PricewaterhouseCoopers.
Bliższy realizacji jest chyba ten drugi wariant, gdyż Andrzej Wojtyna z Rady Polityki Pieniężnej powiedział wczoraj, że dalsze podwyżki stóp są "bardzo prawdopodobne".
Orłowski dodał, że w roku 2008 inflacja przekroczy na pewno pułap 3,5 proc. Zdanie Wojtyny co do pułapu inflacji okazało się podobne do prognoz Orłowskiego. - Inflacja w grudniu i I kwartale 2008 r. będzie powyżej 3,5 proc. - powiedział Wojtyna.