W czwartek, w pierwszej fazie notowań w Nowym Jorku, ulubionymi papierami inwestorów były akcje firm finansowych. Uznano, że plany rządu ograniczenia skutków kryzysu na rynku hipotecznym korzystnie wpłyną na zyski banków. Chodzi głównie o zamrożenie oprocentowania niektórych pożyczek, by kredytobiorcy o słabej kondycji finansowej znacznie później niż dotąd obciążeni zostali wyższymi odsetkami. Według specjalistów Credit Suisse w najbliższych dwóch latach procedurą pozbawiania prawa własności może być objętych 775 tysięcy domów. Drożały też akcje komputerowego giganta Apple, a powodem była wyższa cena docelowa tych walorów wyliczona przez analityków banku Bear Stearns. Lepszy niż prognozowano wynik budowlanej firmy Toll Brothers pchnął do góry także notowania innych spółek tej branży.
W Europie główną siłą napędową wzrostów był Royal Bank of Scotland, który zaprezentował zaskakująco optymistyczną prognozę wyników w tym roku. Dodatkowym argumentem na rzecz kupna jego papierów było zapewnienie, że wbrew spekulacjom nie będzie cięcia dywidendy. Akcje RBS w pewnym momencie drożały nawet 8 proc. Sporym zainteresowaniem cieszyły się też akcje firm działających na rynku nieruchomości. W tym przypadku decydująca była rekomendacja banku Lehman Brothers Holdings. Nastroje na giełdach zepsuł Jean-Claude Trichet, szef Europejskiego Banku Centralnego, który rozwiał nadzieje na bliską redukcję stóp procentowych. Na koniec dnia Dow Jones Stoxx 600 miał na plusie zaledwie 0,07 proc. W tym czasie w Nowym Jorku indeksy notowały 0,5-proc. zyski.
Wskaźnik MSCI dla Azji i Pacyfiku zwiększył wartość o 1,4 proc. Pomogły środowe dane z USA, zwłaszcza zaś raporty o wzroście wydajności i lepszej sytuacji na rynku pracy. Inwestorzy dostrzegli szanse na miękkie lądowanie gospodarki Stanów dokąd azjatyccy producenci wysyłają dużo swoich wyrobów. Wśród drożejących akcji były też papiery firm górniczych i finansowych. Walory Mitsubishi UFJ, największego japońskiego banku giełdowego, poszły w górę o 6,6 proc.
Parkiet