Do ostatniego w tym roku posiedzenia FOMC zostało niewiele czasu (11 grudnia). W ostatnich tygodniach członkowie Fedu wiele razy sygnalizowali, że nie są wcale przekonani do kolejnej obniżki stóp. Już około dwóch tygodni temu Randall Kroszner, gubernator Fedu, wyraźnie powiedział, że FOMC nie planuje obniżki na kolejnym posiedzeniu Komitetu. Podobnie też wypowiadali się jego koledzy. Na przykład, w ostatnich dniach inwestorzy przestraszyli się protokołu z posiedzenia FOMC oraz rozszerzonych prognoz makroekonomicznych Fedu. Co prawda członkowie Komitetu dużo mówili o kryzysie na rynkach finansowych oraz o zagrożeniu, które stanowi dla gospodarki, ale jednocześnie określili podjętą decyzję o obniżce stóp jako "close call", z czego wynika, że argumenty "za" nieznacznie jedynie przeważyły nad "przeciw".
A co na to rynek? Sądząc po zachowaniu obligacji, zakłada z dużym prawdopodobieństwem, że obniżka nastąpi. Ekonomiści i analitycy nadal nalegają na cięcia stóp. Przykładem niech będzie Jean-Michel Six, główny ekonomista Standard & Poor?s, który oczekuje, że Fed w przyszłym roku obniży stopy do 3,5 proc. z obecnych 4,5 proc. Oczekiwania rynku muszą członków Fedu bardzo niepokoić, bo doskonale wiedzą, że kolejne obniżki stóp oznaczają osłabienie dolara, który i tak już powoli wpada w spiralę spadków. Ostatnie pomruki OPEC co prawda nie doprowadzą w krótkim terminie do kwotowania ropy w euro, ale w dłuższym jest to całkiem prawdopodobne. Można sobie wyobrazić, jaka byłaby reakcja rynków walutowych na taką decyzję. I bez tego dolar jest już walutą niepożądaną. Ze wszystkich stron świata docierają informacje mówiące o niechęci do przyjmowania amerykańskiej waluty. Ostatnio przeczytałem, że w Indiach nie płaci się już dolarami za wstęp do zabytków. Hindusi chcą twardej waluty, czyli rupii.
Podstawowe pytanie brzmi: czy Fed znowu podda się presji rynków i stopy obniży, czy pójdzie na konfrontację z funduszami. I jaki wpływ każda z tych decyzji będzie miała na rynek? Wiem, co bym zrobił na miejscu FOMC. Poszedłbym na konfrontację. Dzięki temu wzrosłaby wiarogodność Fedu, dolar by się umocnił, ropa staniała, a gracze zrozumieliby, że nie są w stanie przeprowadzić swojej woli. Być może pierwszą reakcją byłaby wyprzedaż akcji, ale rynki bardzo szybko by się uspokoiły, a być może nawet zaczęto by mówić, że jeśli stopy nie są obniżane, to Fed musi wiedzieć coś więcej niż cały rynek, a sytuacja wcale nie jest tak znowu dramatyczna.
Główny analityk w Xelion