Mewa nie otworzy w tym roku tylu sklepów firmowych z lekką odzieżą damską marki Lookat, ile wcześniej planowała. Miało być ich dziesięć, a pozostaną cztery. - Będziemy rozwijać sieć, dopiero jak poszerzymy asortyment. Na razie nie ma to sensu. Klientki wchodząc do naszego sklepu, oczekują pełnej oferty - tłumaczy Józef Kiszka, prezes Mewy. Poszerzenie oferty to główny cel planowanych przejęć. Pierwsze jest możliwe już wkrótce.

Zarząd odzieżowej spółki jest pewny, że do końca grudnia zostanie zawarta w tej sprawie umowa przedwstępna (list intencyjny podpisano w listopadzie). - Warunki transakcji mamy już ustalone - mówi prezes Kiszka. Nie chce jednak ich zdradzić ani nazwy firmy, którą zamierza kupić.

Wiadomo jedynie, że Mewa (handlująca również bielizną pod marką Szame) przejmie niecałą połowę udziałów tajemniczego podmiotu. Pozycję dominującą zdobędzie jednak dzięki posiadaniu większości w składzie rady nadzorczej. Firma, która zajmuje się projektowaniem i dystrybucją odzieży (głównie sukienek, spódnic i spodni), w południowej Polsce posiada jeden sklep własny i 25 franczyzowych. W 2006 r. jej przychody przekroczyły 9 mln zł.

Transakcja zostanie sfinalizowana po uzyskaniu przez Mewę pieniędzy z emisji akcji z prawem poboru. Prospekt jest gotowy i w najbliższych dniach trafi do Komisji Nadzoru Finansowego. Spółka liczy, że pozyska 26 mln zł. Z tej kwoty dwie trzecie pochłoną przejęcia dwóch firm. Zdaniem J. Kiszki, rozmowy o kupnie drugiego podmiotu są na mniej zaawansowanym poziomie.

Reszta pieniędzy z emisji ma zostać wykorzystana na spłatę długów i zasilenie kapitału obrotowego.