To wcale nie jest sytuacja szczególna. W Republice Federalnej Niemiec również mamy stopień pokrycia obszarów zagospodarowanych na poziomie 20-35 proc. To znaczy, że pozostałe obszary, szczególnie w małych miejscowościach, nie mają planów. A skoro Niemcy są świetnie zurbanizowane, to widocznie planyCo może zastąpić plan zagospodarowania przestrzennego?
Zestaw elementów prawa materialnego, jak standardy zabudowy dla obszaru zurbanizowanego. Można by też przyjąć, że granica obszaru zurbanizowanego jest określona studiami zagospodarowania, skoro 99 proc. gmin w Polsce ma je przygotowane. Dyrektywa europejska o budowie sieci kanalizacyjnej nakazuje nam do 2015 r. stworzenie systemu ścieków na wszystkich terenach zurbanizowanych. Dokument studium powinien być w takim razie traktowany jako wyraz polityki urbanistycznej i przestrzennej gminy. Czyli inwestor, który chciałby budować na terenie objętym studium, w zgodzie z ustalonymi standardami zabudowy, powinien mieć możliwość automatycznego otrzymania zgody urbanistycznej. Gmina mogłaby wprowadzać lokalne przepisy.
To wszystko, co musiałby zrobić inwestor: przedstawić plan budowy zgodny z planem urbanistycznym?
Prawo do wyrażenia opinii powinni mieć też okoliczni mieszkańcy i posiadacze sąsiadujących z terenem inwestycji gruntów, bo może być ona dla nich szkodliwa. Wiodącym organem w procesie konsultacji społecznych powinien być inwestor, gdyż to głównie on jest zainteresowany jej powodzeniem. Jeśli plan przebrnąłby przez konsultacje, zatwierdzałaby go albo rada gminy, albo uzyskiwałby poparcie w trybie administracyjnym. Będziemy się konsultowali w tej sprawie z deweloperami i samorządem.
Skąd się wezmą standardy zabudowy, o których Pan wspomina?