Państwowe chińskie spółki będą musiały wypłacać do 10 proc. zysku w postaci dywidendy. Jest to kolejna metoda rządu na ograniczenie inwestycji, których nadmiar może doprowadzić do przegrzania gospodarki.
Państwowe spółki dostały też polecenie, żeby przekazywały dywidendę, którą będą wypłacać im notowane na giełdach ich spółki córki. Chodzi m.in. o tak duże firmy, jak PetroChina czy Baoshan Iron & Steel.
Firmy z sektora naftowego, produkcji prądu, węglowego i tytoniowego będą musiały płacić dywidendę w wysokości 10 proc. zysku, natomiast producenci stali, spółki transportowe, zajmujące się elektroniką, handlem i budownictwem - w wysokości 5 proc. Spółki związane z obronnością będą zwolnione z obowiązku przez trzy lata.
Analitycy banku JP Morgan obliczają, że w zeszłym roku należące do państwa korporacje zarobiły razem 755 miliardów dolarów. W tym roku wzrost ma być "znaczny". Na liście dużych spółek będących własnością rządu w Pekinie jest 158 podmiotów.
Rząd będzie mieć z dywidendy dużo większe kwoty niż do tej pory. Chociaż już teraz wiele spółek, jak choćby PetroChina, wypłaca akcjonariuszom nawet 45 proc. zysku.