Reklama

Banki wyprzedawały walory klientów, żeby się zabezpieczyć

Małe spółki straciły najwięcej na listopadowych spadkach, do których przyczyniły się banki. Teraz mniej inwestorów chce lewarować się na rachunkach maklerskich, więc akcje wolniej odrabiają straty

Publikacja: 13.12.2007 07:41

Przynajmniej za częścią listopadowego spadku cen akcji małych i średnich spółek mogła stać podaż walorów ze strony banków, które wcześniej udzieliły kredytów na inwestycje.

- Klienci, którzy kupowali akcje na kredyt, zaczęli mieć problemy ze spłatą zobowiązań. Banki zaczęły więc sprzedawać akcje, które były zabezpieczeniem udzielonych pożyczek - wyjaśnia Marek Sakowski, wiceprezes PTE Pekao.

Zabezpieczeniem takiego kredytu są zwykle akcje na rachunku maklerskim. Bank uzgadnia z klientem, że wartość zabezpieczenia nie może spaść poniżej określonego poziomu. Jeżeli jednak tak się stanie, to kredytobiorca dostaje wezwanie do wniesienia dodatkowego kapitału, a gdy tego nie zrobi, bank ma prawo sprzedać akcje.

W takich sytuacjach trafiają one na rynek bez względu na cenę. To przyczynia się do pogłębienia spadków. - Mieliśmy do czynienia z tym, że akcje nawet dobrych podmiotów spadały o 10-30 proc. w ciągu jednego dnia - wyjaśnia Jacek Michalewski z Noble Banku.

Ryzykowni debiutanci

Reklama
Reklama

Na koniec października wartość portfela kredytów udzielonych na inwestycje w papiery wartościowe sięgnęła prawie 2 mld zł, czyli o 500 mln zł więcej w porównaniu z wrześniem. Część nowych kredytów z pewnością została przeznaczona na inwestycje w akcje giełdowych debiutantów. A część z nich mogła potem trafić na rynek wskutek "bankowej" wyprzedaży. Przykładowo, pod koniec października debiutował Bipromet z ceną emisyjną 25 zł. Potem jednak walory spółki staniały o 32 proc. Jeśli ktoś wziął je na kredyt, dając akcje Biprometu, zabezpieczenia pożyczki pękły, a bank zlecił sprzedaż części papierów.

Zwykle bank określa, w akcje jakich spółek klient może zainwestować uzyskany z kredytu kapitał. - Najważniejszym kryterium oceny akcji jest płynność - mówi Adam Atmański z ING Securities. - Analizujemy też fundamenty spółki, porównując wyniki przeszłe z obecnymi. Trzecim kryterium jest ryzyko kursowe - dodaje Atmański.

Kredyty w odwrocie

Problem kredytów jest obecnie znacznie poważniejszy niż w trakcie wcześniejszych zniżek. Z jednej strony ich skala była większa, z drugiej trudniej idzie odrabianie strat. Niższe wyceny akcji oznaczają w takiej sytuacji mniejszą zdolność kredytową inwestorów. Jednocześnie ze względu na niespokojną sytuację na giełdzie i niejasne perspektywy na przyszłość mniej jest chętnych do korzystania z "lewarów". To zaś wpływa na ograniczenie popytu na papiery mniejszych spółek.

Spadki cen akcji niektórych spółek mogły zostać pogłębione przez banki, które zabezpieczając się przed stratami, sprzedawały walory należące do swoich klientów. I to mimo że w niektórych dniach po dołkach następowało odbicie na GPW.

foto. A. Stawiński

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama