Czwartkowa sesja na GPW rozpocznie się od spadków. Chociażby dlatego, że polscy inwestorzy wczoraj dyskontowali silne wzrosty na Wall Street, z których ostatecznie niewiele zostało (S&P500 +0,61%; Nasdaq Composite +0,71%; DJIA +0,31%).
Ostateczne wnioski będzie można postawić w piątek, gdy znane będą listopadowe dane o inflacji CPI w USA, a przede wszystkim, gdy znana będzie reakcja na nie, która wiele powie o aktualnych nastrojach wśród inwestorów.
Środowa sesja na GPW, chociaż rozpoczynała się od silnych spadków indeksów, to miała dobry finał. Indeks WIG20 zakończył notowania wzrostem o 0,81%, WIG zyskał 0,4%, a sWIG80 0,37%. Pod kreską znalazł się natomiast indeksy mWIG40 i TechWIG, tracąc odpowiednio 0,64% i 0,16% Oba jednak w znaczący sposób odrobiły początkowe straty.
Środowa sesja w USA niesie większą porcję negatywnych sygnałów. To, że wczoraj amerykańskim inwestorom nie udało się utrzymać indeksów na początkowych dużych plusach, wskazuje na to, że wyprzedaż dzień wcześniej mogła nie być zwykła realizacją zysków po decyzji Fed, ale trwałą zmianą nastrojów.
Pokazuje ona również, że do świadomości rynków przenika przekonanie, że wczorajsze wspólne działania banków centralnych oznaczają, że rynki finansowe znalazły się na krawędzi, a dalej jest już tylko przepaść.