Z wypowiedzi czołowych graczy polskiego rynku internetowego wynika, że znajdzie się miejsce dla nowego portalu aol.pl. Jednak chyba nie będzie mu łatwo zdobyć czołową pozycję (pierwszego dnia liczba odsłon stron portalu wyniosła 1199).
- Wejście AOL do Polski to potwierdzenie, że polski rynek jest silny, nieustannie się rozwija i co najważniejsze, jest na nim miejsce dla wielu graczy - mówi Łukasz Wejchert, prezes Grupy Onet.pl. Tomasz Józefacki, dyrektor pionu internet w Agorze, uważa, że wejście AOL zakończy się tylko na rozszerzeniu rynku, bo jest on tak chłonny. Nie mówi więc o walce między graczami, a o korzyściach, bo większy rynek użytkowników będzie bardziej doceniany przez reklamodawców, którzy będą skłonni jeszcze więcej wydawać na reklamę w internecie.
Na rozszerzeniu rynku może się jednak nie skończyć. AOL chce stać się w ciągu trzech lat jednym z największych graczy na rynku reklamy internetowej w Polsce. Być może więc jego wejście doprowadzi do odebrania części tortu innym jego uczestnikom. A jest o co walczyć, bo perspektywy tego rynku są dobre. W 2007 r., według prognozy IAB Polska, może on wzrosnąć o około 40 proc., do 415 mln zł (reklama graficzna i w wyszukiwarkach).
Walka ta nie będzie jednak łatwa i trudno przewidzieć, jaka będzie rzeczywista pozycja nowego gracza. - Jak wiadomo, polski rynek jest dość specyficzny - lokalni gracze mają tu bardzo silną pozycję, więc trudno w tej chwili oceniać szanse nowego portalu. Casus eBay jest dość wymowny (mimo zapowiedzi nie pokonał w Polsce lidera allegro.pl - przypis red.) - sądzi prezes Wejchert.
Grzegorz Błażewicz, prezes Interii.pl, mówi wprost, że walka AOL o polskich internautów nie będzie dla niego łatwa. Ocenia też, że "w polskim internecie rządzi treść", a ta w jego ocenie nie jest mocną stroną AOL. - Za to jego przewagą są rozwiązania dodane, takie jak aplikacje mobilne, usługi dostępowe czy kontent multimedialny, a tego oczywiście nie można pomijać - mówi.