Kto do tej pory nie sprzedał kwoty mlecznej, niech żałuje. Po zapowiedziach Komisji Europejskiej, dotyczących powiększenia limitów produkcji mleka w państwach członkowskich o 2 proc. i informacjach o uzupełnieniu krajowej rezerwy mleka o kwoty zwrócone przez rolników w zamian za rekompensaty, praktycznie ustały transakcje na rynku, a ceny pozwoleń na produkcję mleka gwałtownie spadają.
To był bardzo dobry biznes
Jeszcze w 2006 r. handel kwotami mlecznymi kwitł w najlepsze. W niektórych województwach za prawo do wyprodukowania kilograma mleka trzeba było zapłacić nawet 1,50 zł. Ceny kwot często przekraczały, i to znacznie, cenę samego mleka, ponieważ każdy producent wykraczający poza przyznany limit płacił surowe kary. Teraz na rynku kwot jest więcej sprzedających niż kupujących, a ich ceny gwałtownie spadają. Dlaczego tak się dzieje?
- Większość rolników wstrzymuje się z zakupami, bo Agencja Rynku Rolnego (ANR) nie podzieliła jeszcze rezerwy krajowej - mówi Andrzej Konopka, właściciel pierwszej Ogólnopolskiej Giełdy Kwot Mlecznych. Dodaje, że nikt nie będzie płacił za coś, co za chwilę dostanie za darmo. Jego zdaniem, rezerwa krajowa zostanie uzupełniona o 90 mln kg kwot, które agencja odkupiła w tym roku od drobnych producentów za 116 mln zł. - Jeśli do tego dodamy zapowiadany przez Brukselę 2-proc. wzrost limitów krajowych, to jest bardzo prawdopodobne, że w przyszłym roku łatwo będzie można otrzymać cenne kwoty bezpłatnie, po złożeniu wniosku do ANR - twierdzi Konopka. Właściciel giełdy kwot podkreśla, że już sama informacja o potencjalnej decyzji Komisji Europejskiej spowodowała, że wielu rolników odstąpiło od kupna kwot lub oferuje niższą cenę.
Zmiana przepisów