W historii Hiszpanii nie było jeszcze tak dużego debiutu giełdowego, jak ten przeprowadzony wczoraj przez odpowiadającą za energię odnawialną spółkę zależną koncernu Iberdrola. To jednocześnie największa w tym roku oferta publiczna firmy z Europy Zachodniej.
Iberdrola Renovables zarobiła na emisji 4,478 mld euro, co stanowi dolną granicę "widełek". Pierwszy dzień notowań giganta rozczarował jednak inwestorów - na otwarciu kurs akcji spadł 0,9 proc. i zamknął sesję na lekkim minusie. Mimo wszystko kierownictwo firmy, z dyrektorem D. José Ignacio Sánchez Galánem na czele, nie traciło rezonu i słusznie wskazywało, że przecież Ibex35, najważniejszy indeks madryckiej giełdy, spadł wczoraj o prawie 2 proc. Gorzej powiodło się samej Iberdroli, która zachowała dla siebie cztery piąte udziałów w debiutującej spółce - jej akcje staniały o niespełna 3 proc.
Stosunkowo niska ostatecznie cena oferty to rezultat ograniczonego zainteresowania ze strony podmiotów instytucjonalnych, szczególnie zagranicznych (zapisy w tej transzy wyniosły jedynie 160 proc. oferowanego pakietu). Z podobnymi trudnościami spotykają się także inni emitenci, co wskazuje na to, że duzi inwestorzy wciąż nie odzyskali pełnego zaufania do hiszpańskiego rynku finansowego. Popyt wśród małych graczy sięgnął 340 proc. podaży.
Iberdrola Renovables to największa na świecie firma z branży energetyki odnawialnej (aktualna wartość rynkowa: 22,4 mld euro). Jej wiatraki, zlokalizowane w dziewięciu krajach od USA po Grecję (również w Polsce), produkują 7300 megawatów prądu rocznie. Zebrane pieniądze pomogą zwiększyć ten potencjał do 13600 MW w 2010 r.
cincodias.com, Bloomberg