300 mln USD zapłaci niemiecki przewoźnik za 19 proc. udziałów JetBlue Airways, linii lotniczych zza Atlantyku.

To transakcja dobra dla obu stron. JetBlue, które przez dwa poprzednie lata notowały straty, dostały tak potrzebny zastrzyk gotówki. Natomiast Deutsche Lufthansa zyskała partnera, który może kierować pasażerów na obsługiwane przez nią loty transatlantyckie oraz rozwozić jej pasażerów po USA. Lufhansa zapłaci po 7,27 USD za każdą z 42 milionów nowych akcji wyemitowanych przez JetBlue. Lufthansa zyskała miejsce w radzie nadzorczej przewoźnika, który ma siedzibę w Nowym Jorku, ale inwestycję traktuje czysto finansowo i nie zamierza wtrącać się w zarządzanie spółką.

Obie linie zamierzają skorzystać z możliwości współpracy, chociaż na razie nie jest planowane ani wprowadzenie umów typu code-share (wspólna obsługa wybranych tras, ze wspólną sprzedażą biletów), ani wykorzystanie przez Lufthansę nowego terminalu JetBlue na lotnisku JFK w Nowym Jorku, ani wstąpienie amerykańskiego przewoźnika do aliansu Star, w którym liderem jest Lufthansa. Dyrektor finansowy JetBlue Ed Barnes nie wykluczył jednak, że w przyszłości obie linie będą dokonywać np. wspólnych przejęć.

W 2008 r. wejdzie w życie umowa o "otwartym niebie", która zniesie przywileje przewoźników w lotach między USA i Europą. Jeśli Lufthansa zechce latać do USA z innych krajów niż Niemcy, musi zagwarantować sobie pomoc w rozwiezieniu pasażerów po USA - do tego pasuje JetBlue. Spekuluje się, że potrzebny będzie partner w Europie. Możliwe, że Lufthansa zechce wkrótce przejąć brytyjskie linie BMI, w których ma 30 proc. udziałów.

Bloomberg