Na wieść o coraz szybciej pędzącej inflacji i kolejnej odsłonie kryzysu kredytowego amerykańskie indeksy akcji rozpoczęły piątkowe notowania od spadków. Tym razem jednak tylko lekko się osunęły, a nie runęły w dół, jak po wtorkowej decyzji Fedu o obcięciu stóp "zaledwie" o ćwierć punktu, chociaż większa od prognoz inflacja - w skali roku wynosi już 4,3 proc. - może oznaczać, że pole manewru banku centralnego mocno się zawęża. W Europie, gdzie inflacja też przyspiesza - jak podał Eurostat, w strefie euro była w listopadzie największa od maja 2001 r. - akcje w piątek nawet drożały. Takie różne zachowania inwestorów mogą świadczyć o tym, że są już zupełnie zdezorientowani, jeśli chodzi o działania banków centralnych. Nie wiadomo, czy będą one podnosić stopy, żeby przeciwdziałać inflacji, czy je obniżać, żeby w końcu rozładować kryzys na rynkach kredytowych. Pompowanie miliardów gotówki nic bowiem nie pomaga. W piątek Citigroup poinformował, że przejmie siedem swoich wehikułów inwestycyjnych i weźmie na siebie 58 mld USD ich zobowiązań, żeby uchronić je przed koniecznością wyprzedaży aktywów i pogorszenia sytuacji na rynkach. Akcje Citi, któremu Moody?s przyciął z tego powodu rating, spadły o ok. 1,5 proc., do 30,5 USD. Moody?s uważa, że nowojorski gigant będzie zmuszony dokonać kolejnych wielkich odpisów dotyczących instrumentów opartych o amerykańskie hipoteki. Akcje firm finansowych zostały przecenione na Wall Street o ponad 1 proc. Wśród nielicznych, które obroniły się przed przeceną, znalazł się Goldman Sachs. "Wall Street Journal" ocenił, że może w przyszłym tygodniu Goldman, który prawdopodobnie zdołał się uwolnić już od balastu związanego z kredytami subprime, może poinformować o rekordowych rocznych wynikach finansowych. W piątek taniały też akcje spółek internetowych, takich jak eBay czy Amazon.com, po informacjach o wyjątkowo słabym tym razem sezonie handlu przedświątecznego w sieci. Oblicza się, że obroty sklepów internetowych wzrosły o 19 proc., najmniej w historii.
Parkiet