Fed chce w końcu wprowadzić przepisy, które sprawią, że nie będzie w Stanach już tak łatwo o kredyty hipoteczne.
W gruncie rzeczy jest to dobra wiadomość, bo to przez kredyty hipoteczne wysokiego ryzyka (subprime), udzielane m.in. bez oceniania sytuacji finansowej kredytobiorców, zaczęły się latem turbulencje na rynkach finansowych. Gdy niektórzy konsumenci przestali je spłacać, w tarapaty popadły instytucje, które zaangażowały się w oparte na takich kredytach instrumenty finansowe.
Zarząd Rezerwy Federalnej jeszcze wczoraj miał się zająć przedstawionym parę godzin wcześniej pakietem regulacji, który powstał w ramach tej instytucji. Fed zaproponował zakaz udzielania kredytów hipotecznych bez przyjrzenia się przychodom kredytobiorców oraz proponowanym zabezpieczeniom. Ponadto kredytodawcy będą musieli za każdym razem oceniać, czy biorący kredyty będą je w stanie spłacać także wtedy, gdy skończy się okres początkowego "promocyjnego" oprocentowania (to casus większości kredytów subprime). Fed zamierza także ograniczyć kary umowne, jakie trzeba ponieść, gdy chce się spłacić zadłużenie przed terminem.
- Chcemy, żeby konsumenci podejmowali decyzje dotyczące kredytów hipotecznych w zaufaniu, z gwarancją, że nie zostaną wykorzystani przez instytucje kredytowe. Nieuczciwe i zwodnicze działania uderzają nie tylko w kredytobiorców i ich rodziny, ale też w całe społeczności, a w zasadzie i całą gospodarkę - przekonywał szef Fedu Ben Bernanke.
Części finansistów nie podobają się pomysły banku centralnego. Twierdzą, że jeszcze bardziej ograniczą one dostęp do kredytów, a to nie będzie korzystnie oddziaływać w momencie, gdy sektor nieruchomości i tak jest w kryzysie.