Bułgarski produkt krajowy brutto był w III kwartale o 4,5 proc. wyższy niż przed rokiem. Nie jest to pozytywna wiadomość, bo oznacza, że dynamika gospodarki wyraźnie spada. W poprzednich trzech miesiącach tempo rozwoju sięgało 6,6 proc. Za gorsze wyniki odpowiada przede wszystkim sektor rolnictwa, który skurczył się o około 40 proc.

Dane zaskoczyły ekonomistów, którzy ankietowani przez agencję Bloomberga spodziewali się wzrostu na poziomie 6,4 proc. - Te dane są szokujące, to niemiła niespodzianka - skomentował Dimitar Chobanow, starszy ekonomista w Instytucie Gospodarki Rynkowej w Sofii. Jak jednak zwraca uwagę w rozmowie z "Parkietem" Liliana Doudewa, ekspert lokalnego Centrum Rozwoju Gospodarczego, dane nie dają podstaw do obaw o przyszłość gospodarki. Sektory przemysłu i usług utrzymały bowiem tempo ekspansji rzędu 10 proc.

Rolnictwo ucierpiało przede wszystkim wskutek ciężkiej suszy i następujących po niej ulewnych deszczy, które zniszczyły większość pozostałych zasiewów. Dimitar Chobanow dodaje jednak do tego "brak inwestycji i właściwego zarządzania, brak reform". Bułgaria musiała w tej sytuacji importować o wiele więcej niż zazwyczaj, a - jak wiadomo - ceny zbóż na światowych rynkach również biją rekordy. W sumie import wzrósł o 9,6 proc., podczas gdy eksport o 6,2 proc., co pogłębiło i tak znaczny deficyt handlowy. Jednocześnie nieco spadło tempo inwestycji.

Od 2004 r. Bułgaria rozwija się w tempie ponad 6 proc. Wszystko wskazuje na to, że poziomu tego nie uda się utrzymać. Wzrost w pierwszych dziewięciu miesiącach tego roku wyniósł 5,7 proc. Władze liczą, że w przyszłym roku gospodarka znów przyspieszy, w czym pomóc ma 10-proc. podatek liniowy.

Bloomberg, Sofia News Agency