Reklama

Drogi rynek

Rynek nieruchomości ustabilizował się, co znajduje odzwierciedlenie między innymi w cenach mieszkań. Mimo wcześniejszych założeń nie drożeją one już w takim tempie jak na przełomie 2006 i 2007 roku.

Publikacja: 21.12.2007 08:53

Jacek Głazik, dyrektor Makroregionu ds. Kredytów Hipotecznych firmy emFinanse, Doradcy Finansowi, mówi, że obserwowana obecnie stabilizacja jest wynikiem kilku elementów. Wpłynęły na nią z jednej strony przewartościowanie rynku i malejące zainteresowanie kupujących, z drugiej zaś działalność większości banków, które nie łagodzą już kryteriów udzielania kredytów hipotecznych.

Od połowy tego roku ceny nie rosną już tak gwałtownie, a w wielu miejscach widoczny jest nawet nieznaczny spadek. W ostatnim czasie wzrosty zanotowano jedynie w Warszawie i Krakowie, gdzie za metr kwadratowy należy zapłacić średnio ok. 9-10 tys. Jednak w większości polskich miast cena ta kształtuje się na średnim poziomie powyżej 7 tys. złotych. Tak jest między innymi w Poznaniu - gdzie od kilku miesięcy nie uległa zmianie, oraz we Wrocławiu i Trójmieście, gdzie w ostatnim czasie zanotowano ich spadek.

Jest to wynik między innymi znacznego przewartościowania rynku. - W tym roku ceny osiągnęły już niezwykle wysoki poziom, a większość mieszkań sprzedawana była znacznie powyżej ich rzeczywistej wartości - tłumaczy Jacek Głazik, ekspert emFinanse, Doradcy Finansowi. - Dotyczy to przede wszystkim lokali kilkunasto- i kilkudziesięcioletnich budowanych w tak zwanej "wielkiej płycie". Cena za metr kwadratowy kształtująca się na poziomie 7-9 tys. złotych w takich przypadkach to zdecydowanie za dużo.

- Kupujący zaczęli zdawać sobie z tego sprawę. Wielu z nich zaczęło wstrzymywać się z decyzją kupna, wiedząc, że zakup małej kawalerki to nieopłacalna inwestycja - tłumaczy Jacek Głazik. - A to z kolei wpłynęło na sprzedających, którzy obniżają ceny wywoławcze sprzedawanych nieruchomości.

Nadal jednak są one zbyt wysokie i niewielu kupujących stać na taki wydatek. - Do tej pory wielu zainteresowanych decydowało się na ich sfinansowanie za pomocą kredytu. Jednak obecnie coraz mniej osób posiada wystarczającą zdolność kredytową na zaciągnięcie tak wysokiego zadłużenia - podkreśla ekspert emFinanse.

Reklama
Reklama

Na sytuację na rynku nieruchomości wpływ mają także same instytucje finansowe, które niechętnie łagodzą kryteria przyznawania kredytów hipotecznych. - Jeszcze na początku bieżącego roku banki obniżały oprocentowanie i marże oraz znacznie wydłużały okres spłaty zadłużenia, aby przyciągnąć jak największą liczbę potencjalnych klientów - podsumowuje Jacek Głazik. - Obecnie strategia zmieniła się. Banki wprowadzają promocje, nie zmieniając jednak na stałe podstawowych parametrów. Co więcej, niektóre z nich w ostatnim czasie nawet je zaostrzyły. Te działania powodują, że coraz mniej osób ma możliwość zaciągnięcia kredytów hipotecznych.

Wszystkie te elementy przyczyniają się do zahamowania wzrostu cen nieruchomości, a tendencja ta utrzymywać się będzie przez najbliższe miesiące. - Spadki będą widoczne przede wszystkim na rynku wtórnym zwłaszcza w przypadku znacznie przewartościowanych mieszkań w tzw. wielkiej płycie oraz w wiekowych kamienicach - podkreśla J. Głazik.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama