Władimir Putin może stać się na wiosnę nie tylko szefem rządu, ale również przewodniczącym rady nadzorczej Gazpromu. Tak przynajmniej twierdzą analitycy, ponieważ już wiadomo, że od marca na tym stanowisku będzie wakat.
Dmitrij Miedwiediew, obecny szef rady nadzorczej gazowego koncernu, zapowiedział, że po ewentualnym zwycięstwie w wyborach prezydenckich pożegna się ze spółką, z którą związany jest od 2000 r.
Akcjonariusze koncernu zgłaszają kandydatów do rady nadzorczej do końca stycznia. Propozycje dotyczące przedstawicieli państwa w organie spółki trafiły już do akceptacji przez rząd. Urzędnicy reprezentujący ministerstwo skarbu twierdzą, że w spisie jest Miedwiediew. Rzecz jasna potrzebna będzie zmiana kandydata, gdyż lista powstała, gdy jeszcze szef rady nadzorczej Gazpromu nie poinformował o swoich planach.
Eksperci przewidują, że to Putin będzie kontrolował prace koncernu. Takie informacje potwierdzają też osoby z otoczenia Dmitrija Miedwiediewa i ludzie blisko związani z radą nadzorczą Gazpromu. W Rosji pojawiały się przypadki, że premier bezpośrednio kontrolował działalność firmy państwowej. Np. Michaił Fradkow był szefem rady nadzorczej Wnieszekonombanku. Jednak zdaniem Stevena Daszewskiego, dyrektora zarządzającego w banku inwestycyjnym Aton, Putin może nie podjąć pracy w Gazpromie ze względu na ogrom obowiązków.
"Wiedomosti?