Jakkolwiek, jak powiedział Marek Twain, "stawianie prognoz jest bardzo trudne, szczególnie tych dotyczących przeszłości", to koniec roku skłania do formułowania przewidywań na następne 12 miesięcy. Rok 2008 jest rokiem wyborów prezydenckich w USA. Jest to argument za siłą rynków akcji. W ciągu ostatnich jedenastu 4-letnich kadencji prezydenckich w USA rok wyborczy kończył się dla indeksu S&P 500 na plusie w 10 przypadkach. Wyjątkiem był 2000 r., kiedy słabe cztery ostatnie miesiące zadecydowały o negatywnym wyniku za cały rok. Ta statystyka przemawia za wzrostami w 2008 roku. Osobiście skłaniam się ku oczekiwaniu, że przyszły rok ponownie okaże się wyjątkiem od reguły i rynki akcji przeżyją jesienią epizod poważnej słabości. Obecna ekipa wydaje się tak skompromitowana, że racjonalne staje się zwalenie na nią wszystkich problemów. W takim przypadku Fed nie będzie zbyt aktywnie działał na rzecz podtrzymywania koniunktury przed wyborami. Takie założenie powoduje, że nadal można obstawiać scenariusz, zakładający istnienie analogii pomiędzy latami 1997-1998 a latami 2007-2008. W takim scenariuszu po ustanowieniu dołka na początku roku rynki przeżyją jeszcze jeden wzrost cen trwający do wiosny, po czym po osiągnięciu poziomów szczytów z 2007 roku kolejny epizod kryzysu kredytowego ponownie spowoduje spadki cen akcji (odpowiednik kryzysu rosyjskiego). W 2008 roku odbędą się też Igrzyska Olimpijskie w Pekinie. Pozornie nie ma to związku z rynkami finansowymi, ale dosyć powszechne były w przeszłości oczekiwania, że władze chińskie będą starać się utrzymywać do tego czasu obecny reżim walutowy. Jednym z głównych problemów gospodarki światowej jest wzrost dynamiki wskaźników inflacji w większości krajów. Dotyczy to również Chin, gdzie w listopadzie dynamika CPI osiągnęła najwyższy od 11 lat poziom +6,9 proc. Osobiście zakładam, że po olimpiadzie władze chińskie obawiające się społecznych konsekwencji drożejącej "miski ryżu" zdecydują się na działającą dezinflacyjnie skokową rewaluację juana, co będzie miało poważne konsekwencje dla cen
instrumentów finansowych na świecie.
SEB TFI