Początek czwartkowej sesji na nowojorskiej NYSE przebiegał pod dyktando Citigroup. Główne indeksy traciły, gdyż znowu pojawiły się informacje niekorzystne dla posiadaczy akcji tej spółki. Tym razem winowajcą był William F. Tanona, analityk Goldman Sachs Group, który obwieścił możliwość zmniejszenia dywidendy i uważa, że ten największy bank w USA może zwiększyć odpisy, z powodu spadku wartości aktywów, z przewidywanych 11 miliardów dolarów do 19,7 mld USD. Akcjonariuszy Caterpillara, producenta sprzętu do prac ziemnych, zmartwił dużo słabszy od prognozowanego wzrost zamówień na dobra trwałego użytku. Zinterpretowano to jako symptom spadku tempa działalności gospodarczej. Podobnie potraktowano raport o wzroście liczby osób ubiegających siź o zasiłki dla bezrobotnych. Wśród tracących spółek znajdowały się też DuPont i Microsoft. Cena akcji spółki SLM pożyczającej pieniądze studentom obniżyła się o prawie 10 proc., kiedy ujawniła ona plan sprzedaży nowych akcji za 2,5 miliarda dolarów, by pozyskać pieniądze na realizację planu wykupu walorów, obejmującego istniejące walory. W Europie indeksy do pewnego momentu rosły. Dow Jones Stoxx 600 miał po południu na plusie 0,3 proc., a o kondycji rynków akcji decydowały zwyżki cen metali i ropy naftowej. Z tego powodu w górę szły kursy akcji takich firm, jak szwajcarska spółka wydobywcza Xstrata, jej konkurent Anglo American czy francuski koncern paliwowy Total. Cap Gemini, największa w Europie firma świadcząca usługi komputerowe, stracił w oczach inwestorów, kiedy przyznał, że nie prowadzi rozmów z indyjską spółką Wibro o przejęciu. èle na europejskie giełdy wpłynął raport o zamówieniach na dobra trwałego użytku w USA i zamach na byłą premier Pakistanu Benazir Bhutto. Zyski wskaźnika Dow Jones Stoxx 600 topniały, ale skończył on dzień z zyskiem 0,16 proc. W regionie Azja-Pacyfik najwięcej dostało się bankom, a wartość indeksu Morgana Stanleya obniżyła się 0,1 proc., głównie z powodu środowej informacji o spadku cen domów w USA.
Parkiet