Jeszcze pod koniec roku 2006 na pytanie, czy rok 2007 również zakończy się rekordami na parkiecie, większość inwestorów reagowała uśmiechem politowania. Jasne, że tak, przecież wzrost to naturalny kierunek indeksów. Dziś jednak sprawa nie jest już taka oczywista. Męczące 6 miesięcy spadków cen akcji sprawiło, że wielu graczy pożegnało się z wizją niekończącej się hossy. Czy faktycznie czekają nas długotrwałe spadki, czy może wręcz przeciwnie - należy wykorzystać fatalne nastroje do większych zakupów? Według analityków przygotowujących rekomendacje maklerskie, najrozsądniejszy byłby umiarkowany optymizm.
Dwucyfrowe wzrosty
Zdaniem specjalistów z UniCredit CA IB, rynki wschodzące Europy Wschodniej czeka niczego sobie rok. Według raportu "Strategia dla rynków wschodzących 2008" wydanego 30 listopada, w 2008 możemy się spodziewać dwucyfrowych wzrostów indeksów. Co więcej, w perspektywie 12 miesięcy warszawski parkiet okaże się jednym z najatrakcyjniejszych w regionie. Spośród 7 analizowanych szczegółowo rynków tylko Polska oraz Turcja otrzymały od biura w horyzoncie rocznym rekomendację "przeważaj". Według analityków UniCredit CA IB, prognozowany wskaźnik P/E (ceny do zysku na akcję) dla rodzimej giełdy na koniec 2008 roku wynosi 12,5. Czy to dużo? Przeciętne P/E dla amerykańskiego indeksu S&P w latach 1881-2006 wynosiło 16,2, przy czym papiery spółek zza oceanu dawały akcjonariuszom zarobić średnio 7,5 proc. rocznie. Na tym tle zakładane 12,5 pozwala widzieć świat w jasnych kolorach. Jak dużych zysków możemy się spodziewać? Raport podaje, że będzie to około 17,5 proc., jednak pod jednym warunkiem: że w Stanach Zjednoczonych nie dojdzie do recesji. W takiej sytuacji, powinniśmy przygotować się na nawet 12-procentowe spadki.
Jeżeli jednak amerykański czarny scenariusz się nie ziści, wiele wskazuje, że czeka nas kolejny rok zwyżek. Profesjonaliści spodziewają się, że nadchodzące 12 miesięcy będzie okresem dalszej poprawy wyników finansowych spółek, choć dynamika nie będzie równie spektakularna jak w 2007 r. Zdaniem analityków Banku Handlowego, wzrost EPS (zysku na akcję) znajdzie oparcie w stabilnym, około 5-proc. wzroście PKB. Krajowa gospodarka nie pozostanie jednak wolna od zagrożeń. Ograniczona podaż pracy oraz znaczny popyt wciąż będą wywierać presję na wzrost płac. Fachowcy spodziewają się, że ta tendencja wytraci impet dopiero pod koniec 2008 roku. Jest to rzecz jasna niekorzystne zjawisko, ponieważ stanowi złą wróżbę dla poziomu inflacji. Według przedświątecznego raportu Banku Handlowego, dynamika cen konsumpcyjnych w pierwszym kwartale 2008 roku może sięgnąć nawet 4,3-4,5 proc.
Profesjonaliści są spokojni