Reklama

Które branże dadzą zarobić?

W rok 2008 krajowi inwestorzy wkraczają nie bez obaw. Analitycy są odrobinę bardziej optymistyczni

Publikacja: 29.12.2007 08:35

Jeszcze pod koniec roku 2006 na pytanie, czy rok 2007 również zakończy się rekordami na parkiecie, większość inwestorów reagowała uśmiechem politowania. Jasne, że tak, przecież wzrost to naturalny kierunek indeksów. Dziś jednak sprawa nie jest już taka oczywista. Męczące 6 miesięcy spadków cen akcji sprawiło, że wielu graczy pożegnało się z wizją niekończącej się hossy. Czy faktycznie czekają nas długotrwałe spadki, czy może wręcz przeciwnie - należy wykorzystać fatalne nastroje do większych zakupów? Według analityków przygotowujących rekomendacje maklerskie, najrozsądniejszy byłby umiarkowany optymizm.

Dwucyfrowe wzrosty

Zdaniem specjalistów z UniCredit CA IB, rynki wschodzące Europy Wschodniej czeka niczego sobie rok. Według raportu "Strategia dla rynków wschodzących 2008" wydanego 30 listopada, w 2008 możemy się spodziewać dwucyfrowych wzrostów indeksów. Co więcej, w perspektywie 12 miesięcy warszawski parkiet okaże się jednym z najatrakcyjniejszych w regionie. Spośród 7 analizowanych szczegółowo rynków tylko Polska oraz Turcja otrzymały od biura w horyzoncie rocznym rekomendację "przeważaj". Według analityków UniCredit CA IB, prognozowany wskaźnik P/E (ceny do zysku na akcję) dla rodzimej giełdy na koniec 2008 roku wynosi 12,5. Czy to dużo? Przeciętne P/E dla amerykańskiego indeksu S&P w latach 1881-2006 wynosiło 16,2, przy czym papiery spółek zza oceanu dawały akcjonariuszom zarobić średnio 7,5 proc. rocznie. Na tym tle zakładane 12,5 pozwala widzieć świat w jasnych kolorach. Jak dużych zysków możemy się spodziewać? Raport podaje, że będzie to około 17,5 proc., jednak pod jednym warunkiem: że w Stanach Zjednoczonych nie dojdzie do recesji. W takiej sytuacji, powinniśmy przygotować się na nawet 12-procentowe spadki.

Jeżeli jednak amerykański czarny scenariusz się nie ziści, wiele wskazuje, że czeka nas kolejny rok zwyżek. Profesjonaliści spodziewają się, że nadchodzące 12 miesięcy będzie okresem dalszej poprawy wyników finansowych spółek, choć dynamika nie będzie równie spektakularna jak w 2007 r. Zdaniem analityków Banku Handlowego, wzrost EPS (zysku na akcję) znajdzie oparcie w stabilnym, około 5-proc. wzroście PKB. Krajowa gospodarka nie pozostanie jednak wolna od zagrożeń. Ograniczona podaż pracy oraz znaczny popyt wciąż będą wywierać presję na wzrost płac. Fachowcy spodziewają się, że ta tendencja wytraci impet dopiero pod koniec 2008 roku. Jest to rzecz jasna niekorzystne zjawisko, ponieważ stanowi złą wróżbę dla poziomu inflacji. Według przedświątecznego raportu Banku Handlowego, dynamika cen konsumpcyjnych w pierwszym kwartale 2008 roku może sięgnąć nawet 4,3-4,5 proc.

Profesjonaliści są spokojni

Reklama
Reklama

Inflacja, a co za tym idzie rosnące stopy procentowe to z pewnością zły omen dla rodzimych inwestorów. Jednak autorzy rekomendacji pozostają w dość dobrych nastrojach. Główną przyczyną jest spora przecena papierów polskich spółek w minionym półroczu. Paradoksalnie, właśnie dzięki temu udało się odsunąć groźbę przewartościowania i spektakularnych spadków. Optymizm analityków najprościej zmierzyć kalkulując, ile i jakie rekomendacje wydali oni w ostatnim czasie - na przykład w ciągu minionego miesiąca. Postępując dokładnie w ten sposób wyliczyliśmy Indeks Optymizmu Analityków. Wskaźnik został dodatkowo "wystandaryzowany" do przedziału 0-100. W efekcie, jego wyniki można interpretować następująco: wartość indeksu pokazuje, ile czasu od połowy 2006 r. fachowcy byli dotychczas mniej optymistyczni niż obecnie. Przykładowo: wskazanie na poziomie 80 oznacza, że aż 80 proc. czasu (czyli niemal rok

i trzy miesiące) specjaliści widzieli przyszłość rynku w mniej optymistycznych barwach.

Obecnie, po zaliczeniu szczytu na wysokości 97 punktów, IOA balansuje na poziomie 90 punktów. Należy więc uznać, że zapatrywania profesjonalistów na przyszłość portfeli krajowych inwestorów są całkiem niezłe. W 2007 roku tylko dwukrotnie wskaźnik był tak wysoko. Za pierwszym razem było to na początku odbicia pZa drugim również w trzy tygodnie po osiągnięciu przez indeks blue chipów minimum po lipcowo-sierpniowej fali spadków.

Optymizm analityków widać również w wycenach spółek. W porównaniu z danymi historycznymi, są one dziś na bardzo wysokim poziomie. Przykładowo: wyliczona na podstawie cen docelowych z rekomendacji wydanych w ciągu ostatniego miesiąca wartość WIG20 wynosi obecnie 3970 punktów. Rekomendacje maklerskie przygotowywane są zwykle z domyślnym horyzontem 9-12 miesięcy. Oznacza to, że indeks największych i najbardziej płynnych spółek giełdowych powinien osiągnąć wspomniany poziom w III lub IV kwartale 2008 roku. Kilkanaście procent w niecały rok to nie najgorsza prognoza.

Deweloperzy: wróci optymizm

Które branże dadzą zarobić w 2008? Analitycy są zdania, że nadchodzący rok może być szczególnie łaskawy dla akcjonariuszy giełdowych deweloperów. W wydanych w ciągu ostatnich dwóch miesięcy rekomendacjach wyceny górują nad cenami rynkowymi o średnio 34 proc. Powodów takiego stanu rzeczy jest kilka. Po pierwsze, negatywny nastrój wokół sektora zepchnął ceny na bardzo niskie poziomy. Wskaźniki P/E niektórych firm - na przykład Ganta - są obecnie nawet niższe niż 10. Z drugiej strony, nie wydaje się, żeby wyhamowanie wzrostu cen na rynku nieruchomości uzasadniało tak wyraźne pogorszenie nastrojów rynkowych. Deweloperzy borykają się wprawdzie z kłopotami z popytem, jednak zdaniem większości analityków są one tylko przejściowe. Rosną wprawdzie stopy procentowe NBP, jednak jeszcze szybciej zwiększają się zarobki, a co za tym idzie zdolność kredytowa Polaków. Analitycy DI BRE Banku spodziewają się, że już na przełomie I i II kwartału 2008 roku rynek trochę się rozrusza i będziemy mieli do czynienia z większym wolumenem zawieranych transakcji. Jeżeli tak się stanie, może to być przysłowiowa iskra, która sprawi, że gracze z GPW znów uwierzą w giełdowych deweloperów. Wśród najatrakcyjniejszych przedsiębiorstw z branży autorzy rekomendacji wymieniają Dom Development, GTC, J.W. Construction, Plaza Centers oraz Polnord.

Reklama
Reklama

Lepsze czasy dla informatyki?

Na drugim miejscu, wśród sektorów, w których specjaliści pokładają największe nadzieje, plasują się spółki informatyczne. Sektor znajduje się w niełasce inwestorów praktycznie od początku hossy. Powód? Niekończące się oczekiwania na duże zamówienia publiczne. Wraz ze zmianą u sterów władzy odżyły nadzieje na rychłe rozpisanie przetargów. Część analityków sądzi, że pierwsze rozstrzygnięcia pojawią się już w roku 2008. Taki obrót spraw byłby oczywiście niezwykle korzystny i dodatnio odbiłby się na wynikach całej branży. Za czarne konie analityków uchodzą Asseco Polska, Prokom oraz Sygnity. Szczególnie tyczy się to ostatniej z wymienionych firm. Zgodnie z grudniowym raportem miesięcznym DI BRE Banku, spółka wyceniana jest na 81,6 zł za akcję. Wobec bieżących notowań - 34-35 zł - przekłada się to na kilkudziesięcioprocentowe dyskonto.

Meblarstwo zyska na boomie

Całkiem niezłe perspektywy malują się przed szeroko pojętym sektorem drzewnym. W tym przypadku możemy wyróżnić

podsektory, o których warto mówić osobno. Pierwszy z nich to producenci mebli. W tej grupie analitycy na nadchodzący rok proponują inwestorom przede wszystkim Paged oraz Grajewo. Jakie kluczowe czynniki wzrostu sprawiają, że specjaliści tak przychylnym okiem zerkają na producentów mebli, sklejek i płyt wiórowych. Spółki meblarskie to jeden z beneficjentów trwającego boomu budowlanego. Według Radosława Łukaszczuka z DM Millennium, rośnie nie tylko popyt na rynkach zagranicznych, ale widać również ożywienie na rynku krajowym. Z jednej strony rośnie liczba nowych mieszkań oddanych do użytku, co zmusza ich właścicieli do umeblowania własnego M. Z drugiej strony obawy o wzrost cen w przyszłości doprowadzą w najbliższym roku do nasilenia decyzji o wymianie, czyli popytu restytucyjnego. Należy jednak mieć na uwadze, że inwestycja w branżę meblarską obarczona jest sporym ryzykiem, gdyż dalsze osłabianie złotówki może skutkować znaczną redukcją marż.

Inni przedstawiciele sektora drzewnego polecani przez analityków to Barlinek (producent deski podłogowej) oraz Mondi (wytwórca papieru). Co do oceny perspektyw tej drugiej firmy analitycy nie są już jednak jednomyślni. Warto więc zachować ostrożność, podejmując ewentualną decyzję inwestycyjną.

Reklama
Reklama

Oprócz wspomnianych branż jeszcze jedna - a właściwie spółka - zasługuje na uwagę.

To Telekomunikacja Polska. Sektor telekomunikacyjny często postrzegany jest przez inwestorów jako defensywny. Rezultat? Przesunięcia funduszy i dodatkowy popyt na akcje w okresach większej niepewności na rynku. Analitycy zauważają jednak, że taki efekt - choć korzystnie wpływa na ceny akcji - jest tylko czasowy. Dotyczy to zwłaszcza Telekomunikacji Polskiej, w przypadku której w dłuższym okresie przeważać będą negatywne informacje - związane przede wszystkim z działaniami Urzędu Komunikacji Elektronicznej.

Ciemne chmury nad Agorą

Wiemy już, które sektory są faworytami specjalistów na 2008 rok. A których najlepiej unikać? Tu trudno o jednoznaczną odpowiedź. Właściwie nie ma branży, która oceniana

by była zupełnie negatywnie. Jest to raczej kwestia pojedynczych spółek. Przykładem może być choćby Agora, która od kilku miesięcy

Reklama
Reklama

nie zasłużyła na żadną pozytywną rekomendację. Najkorzystniejsze z nich brzmiały

co najwyżej "trzymaj", a wyceny i tak znajdowały się poniżej notowań. Przeciętny szacunek wartości wewnętrznej w raportach, które ukazały się od początku listopada, wynosi 48,2 zł, czyli ponad 10 proc. mnie niż bieżący kurs rynkowy.

W rok 2008 nie wkraczamy w atmosferze hurraoptymizmu pamiętanego sprzed roku. Nie oznacza to jednak, że giełda nie da zarobić. Prognozy analityków pozwalają zachować nadzieję na dwucyfrową stopę zwrotu. Ostateczna decyzja, w co i ile pieniędzy zainwestować, należy oczywiście do samego inwestora.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama