Rok 2007 trudno uznać za nudny. Dane ekonomiczne niejednokrotnie zaskoczyły obserwatorów życia gospodarczego. Wbrew wcześniejszym obawom gospodarka utrzymała się na ścieżce dynamicznego wzrostu, który był efektem nie tylko czynników jednorazowych (wyjątkowo korzystne warunki pogodowe na początku roku), ale także miał solidne podstawy fundamentalne (dynamicznie rosnące inwestycje i konsumpcja gospodarstw domowych). Na początku 2007 roku nawet najwięksi optymiści nie oczekiwali wzrostu produktu krajowego brutto o 6,5 procent, a konsensus rynkowy ze stycznia wskazywał na 5,1 procent. Po wyjątkowo dobrych wynikach pierwszego kwartału dynamika wzrostu gospodarki co prawda wyhamowała, jednak utrzymywała się na poziomie przekraczającym potencjał. Rozwijającej się gospodarce towarzyszył wzrost zatrudnienia, które obecnie zwyżkuje w tempie najszybszym od wielu lat. Wieloletnie minima osiąga jednocześnie stopa bezrobocia rejestrowanego, a według metodologii BAEL po raz pierwszy w historii osiągnęła ona wartości jednocyfrowe. Rosnące zatrudnienie, w połączeniu z emigracją pracowników do krajów starej Unii Europejskiej, nie pozostało bez wpływu na płace, które zwiększają się w tempie kilkunastu procent w stosunku do analogicznego okresu roku poprzedniego.
W ślad za rosnącą gospodarką rośnie inflacja. O ile nasilenie presji inflacyjnej było oczekiwane także na początku 2007 roku, to jednak skala tego zjawiska zaskoczyła negatywnie. Zwyżki cen paliw oraz żywności na rynkach międzynarodowych przełożyły się na wzrost inflacji krajowej, która na koniec 2007 roku jest znacznie wyższa od celu inflacyjnego. Wobec takiego przebiegu procesów inflacyjnych Rada Polityki Pieniężnej nie pozostawała bezczynna, podnosząc stopy procentowe łącznie o 100 punktów bazowych.
Pozytywna niespodzianka ze strony wzrostu gospodarczego sprzyjała poprawie finansów publicznych. Realizacja deficytu budżetu centralnego przebiegała znacznie lepiej niż zakładano, a w całym roku deficyt nie przekroczył 20 mld zł w stosunku do uchwalonych w ustawie 30 mld zł.
Przebieg procesów w gospodarce nie pozostawał bez wpływu na rynki finansowe. O ile mocne fundamenty makroekonomiczne oraz oczekiwania na podwyżki stóp wspierały wzrostowy trend złotego i tworzyły presję na spadki cen papierów skarbowych, to w trakcie roku notowania podlegały sporym wahaniom.
2008 rok może okazać się równie emocjonujący. Polska gospodarka powinna utrzymać się na ścieżce wzrostu, choć jego tempo zwolni w stosunku do bardzo dobrych wyników 2007 roku. Wzrost gospodarczy będzie miał prawdopodobnie mniej zrównoważony charakter. Można wprawdzie oczekiwać dalszej dynamicznej zwyżki popytu krajowego, w szczególności konsumpcji indywidualnej, czemu sprzyjać będą dalsze wzrosty płac oraz rozwiązania przyjęte w budżecie na 2008 rok, w tym obniżka składki rentowej oraz planowane podwyżki płac w sektorze publicznym, zwiększające dochody rozporządzalne ludności. Jednak ze względu na niepewność zachowania gospodarek USA i strefy euro istnieje duża niepewność co do perspektyw popytu zewnętrznego. Kontrybucja eksportu netto będzie pozostawała ujemna, postępujący zaś wzrost deficytu handlowego, przy ograniczonych możliwościach absorpcji środków z UE, skutkować będzie pogorszeniem salda na rachunku obrotów bieżących. W stosunku do PKB deficyt C/A przekroczy w 2008 roku prawdopodobnie 7 procent. W tym samym czasie będziemy obserwowali pogorszenie równowagi w zakresie finansów publicznych (deficyt budżetowy wzrośnie w 2008 r. do planowanych około 27 mld zł), przy jednoczesnym utrzymywaniu się inflacji na podwyższonym poziomie, przekraczającym cel inflacyjny.