Reklama

Raporty o koncentracji na rynku futures powinny być normą

Z Radosławem Olszewskim, prezesem Domu Maklerskiego Banku Ochrony Środowiska, rozmawia Konrad Krasuski.

Publikacja: 09.03.2009 00:12

Raporty o koncentracji na rynku futures powinny być normą

Foto: GG Parkiet

[b]Z danych DM BOŚ wynika, że w 2008 r. zwiększyliście liczbę prowadzonych rachunków o około 4 tys. Kto wchodzi na parkiet w tych kiepskich czasach?[/b]

Zróżnicowanie inwestorów detalicznych rozpoczynających inwestycje jest dość duże, choć myślę, że nie odbiegamy w tym względzie od reszty rynku. Charakterystyczna dla DM BOŚ jest duża liczba klientów, którzy wchodzą na rynek z myślą o aktywnym inwestowaniu – w szczególności na rynku terminowym. Również dotychczasowi klienci, przy słabnącym rynku akcji, przenoszą swoją aktywność na rynek terminowy, co daje możliwość zarabiania w okresie dekoniunktury.

Ważnym kanałem pozyskiwania nowych klientów jest internet. Liczba internetowych rachunków obsługiwanych przez DM BOŚ przekroczyła w końcu 2008 roku 20 tys., co oznacza wzrost o blisko 20 proc. w porównaniu do roku poprzedniego.

[b]Na koniec 2008 r. DM BOŚ miał 32 tys. klientów. Ile osób inwestuje wyłącznie na rynku terminowym?[/b]

Dla większości klientów podstawowym rynkiem jest rynek akcji, ale są tacy, którzy całkowicie poświęcili się pochodnym. Obecnie prowadzimy około 10 tys. rachunków na kontrakty terminowe, co trzeci jest aktywny. Oceniam, że to znacznie powyżej średniej rynkowej.

Reklama
Reklama

[b]Ile osób mogło skończyć z inwestowaniem w akcje i zająć się instrumentami pochodnymi?[/b]

W ostatnim roku wielu inwestorów zdecydowało się na przeniesienie aktywności z rynku akcji na rynek terminowy, o czym świadczą obroty w tych segmentach. Ubiegły rok charakteryzował się spadkiem obrotów na rynku giełdowym, a także drastycznym spadkiem udziału klientów indywidualnych w handlu, który wyniósł blisko 50 proc. W tym samym czasie obroty DM BOŚ na rynku kontraktów wzrosły o podobną wielkość. Nasz udział w rynku w skali całego roku wzrósł z 19 do 23 proc., mimo że w tym samym czasie wzrosła aktywność klientów instytucjonalnych, co – jak pamiętamy – pod koniec ubiegłego roku zostało szczególnie zaznaczone na rynku.

[b]Tak dochodzimy do problemu koncentracji na rynku futures. Czy informacja, że w rękach jednego inwestora instytucjonalnego jest kilkadziesiąt procent wszystkich otwartych pozycji, nie odstraszy od giełdy inwestorów indywidualnych? Co mówią Państwa klienci?[/b]

Informacja o tym, że jeden podmiot posiada bardzo dużą pozycję krótką w kontraktach na WIG20 rzeczywiście spowodowała pewne poruszenie wśród klientów, zwłaszcza że nieco wcześniej podmiot ten zaakcentował swoją obecność na naszym rynku w sposób, który wzbudził wiele komentarzy. Sami inwestorzy negatywnie odnoszą się do zdarzeń, które ich zaskakują. Upublicznienie wiadomości o koncentracji sprawiło, że każdy mógł uwzględnić to w swoich strategiach inwestycyjnych. Osoby obawiające się ewentualnych ruchów dużego inwestora w skrajnym wypadku mogły wstrzymać się od inwestycji lub zamknąć posiadane pozycje. Pamiętajmy jednak, że dzień trzech wiedźm zdarza się jedynie cztery razy w roku i nie eliminuje aktywnej możliwości inwestowania.

[b]Statystyki liczby otwartych pozycji w tym okresie pokazywały, że duża część kontraktów została zrolowana na marcową serię. Czy widział Pan zamykanie pozycji ze strachu przed zachowaniem dużego gracza?[/b]

Nie zauważyliśmy na dużą skalę tego typu zachowań. Rynek kontraktów jest rynkiem trudnym, przez co fluktuacja klientów jest spora. Zeszły rok charakteryzował się dużą zmiennością, co spowodowało, że część klientów ograniczyła swoją aktywność. Jednocześnie na rynek stale wchodzą nowi inwestorzy. To normalna sytuacja. Wygasanie kontraktów w grudniu 2008 r. przebiegało dość spokojnie. Myślę jednak, że byłoby wskazane, aby informowanie o zaangażowaniu powyżej pewnych limitów stało się standardem. Warto, by wszyscy zainteresowani mieli tego świadomość. Z jednej strony klienci indywidualni wiedzieliby o możliwym ryzyku. Z drugiej – inwestor, który otwiera tak duże pozycje, zdawałby sobie sprawę, że może to być ujawnione rynkowi.

Reklama
Reklama

[b]Zbliża się marcowy dzień trzech wiedźm, a rynek tylko słyszy o rozmowach Komisji Nadzoru Finansowego z Krajowym Depozytem Papierów Wartościowych...[/b]

Wiemy o konsultacjach, które dotyczyły dwóch zagadnień: sposobu wyznaczania kursu zamknięcia i rozliczania kontraktów oraz upubliczniania informacji o otwartych pozycjach.

[b]Zmiany reguł wyliczania kursu zamknięcia futures zostały przez GPW już wdrożone. Jakie są szanse, aby informowanie o koncentracji otwartych pozycji stało się standardowe?[/b]

Opowiadamy się za upublicznianiem tego rodzaju wiadomości. Dyskusyjne jest jedynie określenie poziomu otwartych pozycji. Ufam, że takie rozwiązanie zostanie wdrożone, ale nie od nas to ostatecznie zależy.Potrzebne jest znalezienie zdrowego kompromisu między oczekiwaniami klientów indywidualnych a inwestorami instytucjonalnymi, których nie można zniechęcać do inwestowania zbyt silnymi restrykcjami. W interesie rynku jest to, aby był on płynny i uczestniczyły w nim różne grupy inwestorów.

[b]Czy te dwa rozwiązania, o których mówimy, wystarczą do uspokojenia rynku kontraktów? Czy potrzebne są inne zmiany?[/b]

Zdania ekspertów są podzielone, dlatego mówiłem o zdrowym kompromisie dla całego rynku. Rozwiązanie przyjęte przez GPW – czyli odrzucanie skrajnych wartości z ostatniej godziny handlu – oraz rozwiązanie, nad którym pracuje KNF – ujawnianie informacji o zaangażowaniu – powinny uspokoić rynek. Są oczywiście możliwe inne rozwiązania, ale mogłyby spowodować ograniczenie aktywności przez niektóre grupy inwestorów, np. arbitrażystów.

Reklama
Reklama

Zbyt restrykcyjne podejście może mieć wpływ na obroty, których niski poziom jest jednym z podstawowych problemów warszawskiej giełdy. Dlatego działania muszą być wyważone i uwzględniać interesy różnych grup inwestorów, których aktywność na rynku jest wskazana.

[b]DM BOŚ zaangażował się w animację kontraktów walutowych. Czy to nie nazbyt ryzykowne przy dużych wahaniach kursów?[/b]

Animacja, której się podjęliśmy, nie jest zadaniem łatwym, ale zależy nam na rozwoju tego segmentu rynku i instrumentów, na których można zarabiać również w okresie dekoniunktury. Do tej pory kontrakty walutowe rozwijały się nieco wolniej niż indeksowe, choć ostatni rok był okresem dynamicznego wzrostu tych pierwszych. Chcemy utrzymać wysoką dynamikę rozwoju tego instrumentu z ostatniego okresu. Z inwestowaniem na rynku kontraktów walutowych związane jest wysokie ryzyko, ale staramy się je minimalizować. Pozycje otwarte na rynku giełdowym można zabezpieczyć np. na rynku międzybankowym i właśnie tak działamy. Naszym celem jest aktywne pełnienie funkcji animatora, a nie tylko utrzymywanie oferty przy maksymalnym spreadzie.

[b]W 2008 r. GPW wprowadziła nowe klasy kontraktów – na franka szwajcarskiego i funta brytyjskiego. Wydawało się, że to ciekawe instrumenty, ale na razie nie ma na nie popytu. Czy w takiej sytuacji widzi Pan szansę na rozwój walutowych futures?[/b]

Widzę szansę rozwoju tego instrumentu, ale będzie to możliwe wraz ze stopniowym włączaniem się nowych grup inwestorów, a w konsekwencji wzrostem płynności. Myślę tu głównie o bankach i ich klientach. Wiem, że GPW próbuje zachęcić banki do działania, w tym również do pełnienia funkcji animatora. Czas pokaże, jakie będą efekty tych starań.

Reklama
Reklama

[b]Czy na rynku kontraktów walutowych działają już instytucjonalni gracze, tak jak na rynku futures na WIG20?[/b]

Do tej pory tego rodzaju działania prowadzone są na niewielką skalę. Widzimy sygnały zainteresowania tym rynkiem ze strony inwestorów instytucjonalnych, np. firm typu asset management. Traktują one kontrakty jako instrument zabezpieczający, a nie spekulacyjny. To pewna nowość, bo w kontraktach terminowych od lat dominują klienci spekulacyjni.

[b]KDPW szykuje zmianę zasad wyliczania depozytów zabezpieczających. Co to oznacza dla inwestorów indywidualnych?[/b]

Ten temat dyskutowany jest z branżą już od pewnego czasu. Środowisko brokerskie ma zresztą wykrystalizowane stanowisko. KDPW, za namową domów maklerskich i pod wpływem dyskusji, planuje zmiany sposobu wyliczania depozytów tak, aby mechanizm był bardziej dynamiczny, szybciej reagował na bieżące zmiany kursów. Przy zwiększonej zmienności depozyt będzie wchodził na wyższe poziomy szybciej niż do tej pory. Natomiast przy słabnącym rynku i mniejszej zmienności depozyt będzie szybciej obniżany. Sądzę, że ten kierunek jest zgodny z oczekiwaniami rynku.

Inną aktualną kwestią jest obligatoryjne zachowanie dwóch poziomów depozytów: wstępnych i utrzymania, co w mojej opinii byłoby rozwiązaniem korzystnym dla rynku i wyeliminowałoby konkurencję między biurami, która prowadzi do zwiększonego ryzyka klientów i samych brokerów.

Reklama
Reklama

[b]Czy dynamiczne zmiany poziomu depozytu nie odstraszą klientów, którzy nie są day-traderami i nie śledzą notowań z godziny na godzinę?[/b]

Duża zmienność, jaką od miesięcy zauważamy na warszawskim parkiecie, wymusza na inwestorach aktywne śledzenie rynku lub otwieranie pozycji bez używania maksymalnej dźwigni. Bardziej dynamiczna zmiana wysokości depozytu dopasowuje jego wielkość do rzeczywistej zmienności, co ogranicza ryzyko ponoszone przez uczestników, a w okresie niższej zmienności zwiększa możliwości inwestycyjne. Dlatego też korzystne, zwłaszcza dla inwestorów indywidualnych, byłoby utrzymanie dwóch poziomów depozytu, co pozwala klientowi na margines błędu.

[b]Kiedy nowe rozwiązania wejdą w życie?[/b]

Zmiany zasad wyliczania depozytu będą obowiązywały już w najbliższym czasie. Kwestia dwóch poziomów depozytów pozostaje otwarta. Jednak odpowiedź na to pytanie należy do KDPW.

[b]Dziękuję za rozmowę.[/b]

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama