"Mieliśmy dość spory przyrost kredytów w styczniu i w lutym, spory oczywiście na dzisiejszym czasy, bo dynamik z którymi mieliśmy do czynienia w 2008 r. w polskim systemie bankowym nie zobaczymy. W skali tego co dzieje się w tej chwili na polskim rynku działalność kredytowa BRE Banku była jak najbardziej rozwijana" - powiedział dziennikarzom Mariusz Grendowicz.
Prezes dodał, że wśród tych kredytów była także część, które zostały udzielone na pokrycie zobowiązań klientów korporacyjnych za opcje walutowe. Nie podał jednak poziomu, jaki te pożyczki stanowiły w całym portfelu. Zapewnił natomiast, że w przypadku jego banku rosnąca, po działaniach banku centralnego, płynność sektora "zdecydowanie poszła w kredyty".
"Działalność kredytowa była w BRE Banku rozwijana i nie twierdziłbym, że wszystko jest lokowane w instrumentach oferowanych przez NBP. BRE Bank jest płynnym bankiem, i oczywiście mamy depozyty w banku centralnym, natomiast na pewno po wcześniejszym wykupie przez niego obligacji kwota ta nie zwiększyła sald w NBP" - zapewnił Grendowicz.
Prezes BRE oczekuje jednak dalszej pomocy rządu oraz NBP w zwiększaniu płynności polskiego sektora bankowego. Zastrzegł jednak, że samo jej dostarczanie nie rozwiąże obecnych problemów.
"Muszą być jakieś mechanizmy, które spowodują, że choć część tej płynności wróci do sektora realnego. Natomiast podstawowym elementem jest na pewno stabilizacja sektora i uspokojenie nastrojów, bowiem tylko to może spowodować mniejsze wymogi płynnościowe wśród banków. Teraz każdy ma je wysokie, ponieważ nie wiemy, co będzie jutro, po jutrze, za tydzień" - tłumaczył Grendowicz.