Chodzi o zapisy, które zostaną przedłożone akcjonariuszom spółki Leszka Czarneckiego podczas walnego zgromadzenia.

Getin Holding, w skład którego wchodzą m.in. dwa banki (Getin Bank i Noble Bank), chce przedłużenia obecnego programu buy backu. Dotychczas był on ograniczony do maksymalnie 4 mln zł i miał związek ze skupieniem akcji wyemitowanych dla menedżerów firmy. Zgodnie z przedstawionymi propozycjami, miałby on zostać rozszerzony na kolejne dwa lata, a spółka mogłaby na niego wydać do 250 mln zł.

– To jest jednak górna granica. Chodzi bowiem o skupienie do 50 mln akcji po maksymalnej cenie 5 zł za jeden papier. Kiedy tworzyliśmy projekt tego buy backu, walory spółki kosztowały znacznie poniżej 3 zł – tłumaczy Artur Wiza, członek zarządu Getinu Holding. Przy obecnym kursie wartość skupionych akcji wyniosłaby około 180 mln zł. – Jeśli WZA przyjmie te rozwiązania, to będziemy mieli furtkę na wypadek zmiany sytuacji rynkowej – dodaje Artur Wiza.

– Oczekujemy, że banki będą dążyć do zbudowania bufora kapitałowego w obecnej sytuacji. Istotne jest zapewnienie odpowiedniego poziomu stabilności finansowej każdego banku i z tego punktu widzenia będziemy oceniać decyzje akcjonariuszy – mówi Marta Chmielewska-Racławska, rzeczniczka Komisji Nadzoru Finansowego. Czy zarząd nie obawia się, że KNF sprzeciwi się wydawaniu pieniędzy na skup akcji? – Stosujemy się do wytycznych nadzoru i zachowujemy wysoki poziom współczynnika wypłacalności – zapewnia Artur Wiza. Tłumaczy, że program skupu akcji jest rozłożony na dwa lata i będzie realizowany jedynie z wolnych środków spółki. Wiza dodaje, że Getin Bank nie wypłaci dywidendy.

Zyskami z akcjonariuszami podzieli się natomiast drugi bank z grupy. Jak się jednak nieoficjalnie dowiedzieliśmy, pieniądze wypłacone w ramach dywidendy przez Noble Bank szybko do niego wrócą. Jeszcze w tym roku ma bowiem dojść do jego połączenia z Getin Bankiem, który będzie dokapitalizowany przez Getin Holding z pieniędzy uzyskanych z dywidendy od Noble Banku.