"Luty okazał się kolejnym miesiącem, w którym presja płacowa była niższa. Z jednej strony firmy, doświadczające spadku sprzedaży nie wykazywały gotowości do podnoszenia wynagrodzeń, a z drugiej strony swoje żądania płacowe ograniczają sami pracownicy. Dodatkowymi czynnikami wspierającymi spadek tempa wzrostu płac w lutym były wysoka baza wynagrodzenia nominalnego z poprzedniego roku, mniejsza o 1 liczba dni roboczych oraz przestoje w zakładach produkcyjnych" - powiedział analityk Banku BPH, Łukasz Szadorski.
W jego ocenie nie bez znaczenia było także nasilenie się w tym miesiącu zjawiska nieterminowych wypłat pensji, przez borykające się z problemami płynnościowymi firmy.
"Można niestety oczekiwać, że w kolejnych miesiącach sytuacja finansowa firm będzie się pogarszać, a presja na płace będzie coraz mniejsza. Równocześnie narastać będzie skala problemu nieterminowych wypłat" - ostrzega ekonomista BPH.
Pozostali analitycy zgadzają się z tezami Szadorskiego i zgodnie oceniają tendencje panujące na rynku pracy. W ich opinii, słabnąca dynamika zatrudnienia i wynagrodzeń to wyraźne objawy kryzysu i pogarszającej się kondycji gospodarki.
"Dane te potwierdziły, że przyspieszenie dynamiki płac w styczniu miało charakter jednorazowy i wiązało się z przesunięciem wypłat bonusów i 'trzynastek' na początek bieżącego roku. W kolejnych miesiącach spodziewać się można dalszego wyhamowywania dynamiki wynagrodzeń w sektorze przedsiębiorstw a w skali całego roku spodziewamy się ich nominalnego wzrostu o 3-4%" - zauważa ekonomista Banku Millennium, Grzegorz Maliszewski.