– Na skutek wejścia nowych graczy, czy w wyniku decyzji któregoś z większych TFI, stawki za zarządzanie mogą spaść nawet o połowę i zbliżyć się do tych światowych. Spowoduje to skokowy wzrost minimalnego rozmiaru funduszu koniecznego do osiągnięcia rentowności. W konsekwencji powinno być katalizatorem konsolidacji w sektorze – mówi Tomasz Pasiewicz, partner w firmie doradztwa M&A Saski Partners, wcześniej m.in. zarządzał zespołem bankowości inwestycyjnej w Citigroup w Polsce.

Co na to przedstawiciele trzech największych towarzystw? Zbigniew Jagiełło, prezes Pioneer Pekao TFI, odmawia komentarza. W BZ WBK AIB dowiedzieliśmy się jedynie, że TFI nie planuje obniżki opłat. Z kolei wygląda na to, że Jakub Karnowski, szef PKO TFI, nie wyklucza takiego ruchu. – Opłaty za zarządzanie będą maleć. Tak się działo w krajach o bardziej rozwiniętym rynku finansowym i tak będzie się działo w Polsce. Wówczas TFI, które nie przekroczą poziomu aktywów potrzebnego do utrzymania rentowności, będą miały kłopoty z utrzymaniem się na rynku. Wygrają na tym te TFI, które mają dużą i stabilną sieć sprzedaży, w tym PKO TFI – mówi o branży.

Przedstawiciele małych TFI zupełnie się z tym nie zgadzają. – Myślę, że obniżki opłat za zarządzanie nie zobaczymy jeszcze przez co najmniej kilka lat – twierdzi Mariusz Staniszewski, prezes Noble Funds TFI. – O takich ruchach można było myśleć na szczycie hossy. Dzisiaj obniżka opłat jest dla dużych TFI zbyt ryzykowna. Ich zyski i tak spadły często o kilkadziesiąt procent. Kolejny kilku- czy nawet kilkunastomilionowy ubytek mógłby nie spodobać się akcjonariuszom – tłumaczy.

O bankach – akcjonariuszach mówi Sebastian Buczek, prezes Quercus TFI. De facto to one jako dystrybutorzy jednostek, do których kieszeni wpada często połowa opłaty za zarządzanie, decydują o stawkach. Chodzi o to, że jeżeli TFI samo je obniży, ryzykuje, że dystrybutor nie będzie miał interesu w sprzedaży jego produktów. – Dzisiaj banki zdecydowanie będą szukać dodatkowych źródeł przychodu, a nie rezygnować z dotychczasowych – mówi Buczek. – Nie wierzę w rozpoczęcie wojny cenowej. Dzisiaj są niewielkie szanse, żeby obniżka nawet o połowę przyciągnęła klientów. Nie ma więc pewności, że małe TFI poszłyby tą samą drogą – mówi Marek Mikuć, wiceszef Allianz TFI.