Szczególnie atrakcyjne, ich zdaniem, są teraz walory notowane na warszawskim parkiecie.
– Akcje są dzisiaj tanie. Wskaźnik cena do zysku jest na bardzo niskim poziomie. Jeśli jednak spojrzeć chociażby na wskaźnik cena do zysku Schillera (biorący pod uwagę średni zysk na akcję z ostatnich 10 lat – red.) dla amerykańskiego indeksu S&P 500, jesteśmy na poziomach z lat 70., ale nie aż tak niskich, jakie obserwowaliśmy w latach 30. – zaznacza William De Vijlder, dyrektor zarządzający w Fortis Investments w Brukseli.
Choć, jego zdaniem, światowe rynki akcji będą w 2009 r. bardzo zmienne i raczej będą poruszały się w trendzie bocznym, to wciąż istnieje ryzyko, że akcje amerykańskie będą tracić. Zdaniem specjalistów z Fortis Investments, takie ryzyko jest mniejsze w przypadku akcji notowanych na giełdach rynków wschodzących. Wskaźniki cena do zysku zaczęły już rosnąć.
– Warto przyjrzeć się akcjom spółek z rynków, takich jak Polska, gdyż stają się one bardziej atrakcyjne, choć trzeba pamiętać, że w krótkim terminie stanowią ryzykowną inwestycję. Mimo to Polska zdecydowanie pozytywnie wyróżnia się na tle innych krajów Europy Środkowo-Wschodniej – twierdzą.
Akcje z rynków wschodzących to niejedyna propozycja inwestycyjna zarządzających z Fortisu. – Zajmuję się zarządzaniem aktywami od przeszło 20 lat. Nigdy nie sporządziłem tak długiej listy niedoszacowanych aktywów, jaką mam dzisiaj – przekonuje William De Vijlder. Najlepszą, według niego, inwestycją są teraz nie akcje, ale obligacje korporacyjne o ratingu inwestycyjnym.