Dodał, że rząd w kwietniu podejmie uchwałę w sprawie tego planu B. Zgłosiły się do niego już 82 szpitale. Wsparcie z budżetu wyniesie 1,15 mld zł w ciągu dwóch lat.
Poza tą pomocą i determinacją samorządów przekształcenia wspierać mają, zdaniem premiera Tuska, pieniądze z Unii Europejskiej. Z tym, że według przedstawicieli szpitali (i samorządów) sprawa nie jest taka prosta. Obawiają się oni wręcz, że po przekształceniach unijną pomoc mogą stracić lub stanąć przed koniecznością zwrotu pieniędzy, które dostały jako placówki publiczne.
Chodzi o znacznie większą kwotę niż obiecuje rząd, bo o 1,5 mld euro zarezerwowanych dla polskiej służby zdrowia na lata 2007–2013. Szpitale mogą je wykorzystać m.in. na remonty, zakup sprzętu, budowę lądowisk dla helikopterów oraz szkolenia personelu. Mariola Dwornikowska, wiceminister zdrowia odpowiedzialna za wykorzystanie funduszy strukturalnych, zapewnia, że placówki, które przekształcą się w spółki ze 100-proc. udziałem samorządów, nie powinny się niczego obawiać. Ale szpitale i ich nowi właściciele chcą wiążącej interpretacji.
Ta, którą dostali z Ministerstwa Rozwoju Regionalnego za pośrednictwem resortu zdrowia, nie jest jednoznaczna. Wynika z niej, że środków nie będą musieli zwracać beneficjenci, którzy nie naruszą zasady trwałości projektu. Zdaniem Komisji Europejskiej, do jej złamania dochodzi, gdy zmienia się właściciel i następuje uzyskanie nieuzasadnionej korzyści przez przedsiębiorstwo.
W przypadku gdy przed przekształceniem szpitala właścicielem był podmiot publiczny, a po prywatny lub z udziałem kapitału prywatnego, jest spore ryzyko, że Komisji się to nie spodoba. Samorządy, by nie stracić dotacji, nie mogłyby się pozbyć udziałów w szpitalnej spółce, nawet gdyby przynosiła straty lub wymagała wsparcia finansowego, np. od nowego inwestora.