Zdaniem posłów, instytucjom pożyczkowym bliżej do banków niż zwykłych przedsiębiorstw, więc powinny zostać objęte większą kontrolą. Kwestia ta poruszona została ostatnio w czasie prac Komisji Finansów Publicznych nad ustawą o SKOK-ach. Zakłada ona m.in. objęcie kas nadzorem KNF. Podobnego rozwiązania posłowie chcieliby m.in. dla Providenta.
– Do biur poselskich przychodzi wiele pokrzywdzonych osób, które podpisały umowy z różnymi instytucjami, funduszami. Wpłacają 10 proc., a potem instytucja pod pretekstem niezłożenia pełnego zabezpieczenia nie udziela pożyczki i nie zwraca wpłaconych pieniędzy – mówił Stanisław Stec, poseł lewicy i były wiceminister finansów. Dodał, że firmy pożyczkowe „żerują” głównie na emerytach i rencistach.
[srodtytul]Provident na celowniku[/srodtytul]
Posłowie mają zastrzeżenia nie tylko do firm przypominających zakazane obecnie systemy argentyńskie. – Pożyczek na szeroką skalę udziela Provident, który nie jest objęty nadzorem finansowym – stwierdził Stec. Provident miał w Polsce na koniec 2008 r. 856 tys. klientów, udzielił w ciągu roku pożyczek o wartości około 1,5 mld zł, a przychody spółki przekroczyły miliard.O zgłoszeniach poszkodowanych wyborców mówili też inni posłowie. Twierdzili, ze próbowali już podjąć w tej sprawie działania, ale jest to trudne ze względów prawnych.
– Na posiedzeniach komisji rozważaliśmy już tę kwestię kilkukrotnie – przypomina Sławomir Neumann z PO i wiceszef Komisji. – Wielu posłów zgłasza takie skargi. Ale te firmy pożyczają z własnych kapitałów, a nie pożyczonych. To raczej kwestia zmian w prawie cywilnym – mówił. Zdaniem Neumanna, na całym świecie Provident pobiera duże marże i prowizje. – To rzeczywisty problem i trzeba szukać jego rozwiązań – uważa wiceszef komisji.