Reklama

Posłowie chcą objąć nadzorem Providenta

Po­sło­wie twier­dzą, że do ich biur zgła­sza się wiele osób, któ­re wzięły pożyczkę w in­sty­tu­cjach niebankowych i czu­ją się oszu­ka­ne. Ale roz­wią­za­nia nie wi­dzą

Publikacja: 05.05.2009 01:05

Provident twierdzi, że skarg od klientów nie dostaje.

Provident twierdzi, że skarg od klientów nie dostaje.

Foto: Pressmedia

Zdaniem posłów, instytucjom pożyczkowym bliżej do banków niż zwykłych przedsiębiorstw, więc powinny zostać objęte większą kontrolą. Kwestia ta poruszona została ostatnio w czasie prac Komisji Finansów Publicznych nad ustawą o SKOK-ach. Zakłada ona m.in. objęcie kas nadzorem KNF. Podobnego rozwiązania posłowie chcieliby m.in. dla Providenta.

– Do biur poselskich przychodzi wiele pokrzywdzonych osób, które podpisały umowy z różnymi instytucjami, funduszami. Wpłacają 10 proc., a potem instytucja pod pretekstem niezłożenia pełnego zabezpieczenia nie udziela pożyczki i nie zwraca wpłaconych pieniędzy – mówił Stanisław Stec, poseł lewicy i były wiceminister finansów. Dodał, że firmy pożyczkowe „żerują” głównie na emerytach i rencistach.

[srodtytul]Provident na celowniku[/srodtytul]

Posłowie mają zastrzeżenia nie tylko do firm przypominających zakazane obecnie systemy argentyńskie. – Pożyczek na szeroką skalę udziela Provident, który nie jest objęty nadzorem finansowym – stwierdził Stec. Provident miał w Polsce na koniec 2008 r. 856 tys. klientów, udzielił w ciągu roku pożyczek o wartości około 1,5 mld zł, a przychody spółki przekroczyły miliard.O zgłoszeniach poszkodowanych wyborców mówili też inni posłowie. Twierdzili, ze próbowali już podjąć w tej sprawie działania, ale jest to trudne ze względów prawnych.

– Na posiedzeniach komisji rozważaliśmy już tę kwestię kilkukrotnie – przypomina Sławomir Neumann z PO i wiceszef Komisji. – Wielu posłów zgłasza takie skargi. Ale te firmy pożyczają z własnych kapitałów, a nie pożyczonych. To raczej kwestia zmian w prawie cywilnym – mówił. Zdaniem Neumanna, na całym świecie Provident pobiera duże marże i prowizje. – To rzeczywisty problem i trzeba szukać jego rozwiązań – uważa wiceszef komisji.

Reklama
Reklama

– Jesteśmy bardzo zaskoczeni takim komentarzem. Nie mieliśmy do tej pory tego typu sygnałów, a liczba reklamacji obsługiwanych wewnętrznie jest niewielka – odpowiada Tomasz Trabuć, rzecznik Provident Polska. – Nadzór państwowy, np. KNF, ma za zadanie przede wszystkim zabezpieczać środki klientów przekazywane instytucjom finansowym czy to w formie depozytów, czy ubezpieczeń, czy inwestycji. Nasza firma zajmuje się wyłącznie pożyczaniem pieniędzy ze środków własnych. Ryzyko utraty środków jest więc po naszej stronie – twierdzi Trabuć.

[srodtytul]Rzecznicy kłopotu nie widzą[/srodtytul]

Problem, który widzą posłowie, nie jest dostrzegany przez rzeczników konsumenta. – Prawie nie mamy przypadków skarg na parabanki. Niestety, klienci nie przychodzą też z umowami, które chcą podpisać, mimo że moglibyśmy im pomóc sprawdzić ten dokument. Potem są zdziwieni, że pożyczyli 4 tys. zł, a muszą spłacić 5 – poinformowano w biurze Powiatowego Rzecznik a Konsumenta w Bielsku-Białej. Podobne informacje dostaliśmy m.in. we Wrocławiu oraz w Urzędzie Ochrony Konkurencji i Konsumentów w Warszawie.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama