Bank będzie poszukiwał klientów przede wszystkim wśród prywatnych przedsiębiorców. Minimalna początkowa inwestycja to 1 mln franków szwajcarskich, czyli około 3 mln zł. Przedstawiciele Banku Sarasin twierdzą, że o klientów nie będzie trudno.

– Rynek usług private bankingu w Polsce rozwija się w bardzo szybkim tempie. Szacujemy, że łączna wartość aktywów finansowych osób posiadających minimum około 6 mln zł majątku, wynosi obecnie około 150 mld zł – mówi Yves Sarasin, jeden z szefów polskiego przedstawicielstwa banku.

– Już teraz mamy sygnały z rynku, że jest zainteresowanie naszą ofertą. Jest na przykład szerokie grono osób niezadowolonych z dotychczasowego dostawcy usługi private bankingu – dodaje Yves Sarasin. Zaznacza, że nie zamierza „podbierać” klientów konkurencji. – To byłoby niezgodne z naszymi zasadami, które stosujemy na przykład w procesie inwestowania, gdzie wybieramy spółki prowadzące tzw. etyczny biznes – mówi. Dodaje, że nie planuje akcji marketingowej. – Stawiamy na nasze kontakty. Mój partner Daniel Raemy pracował wcześniej kilka lat w private bankingu UBS w Polsce – przypomina.

Do wejścia do Polski szwajcarski bank skłoniła także silna obecność na naszym rynku Rabobanku, głównego właściciela Banku Sarasin. Do Rabobanku należy również Bank Gospodarki Żywnościowej. – Nie da się ukryć, że w sposób naturalny możemy znaleźć synergię we współpracy z BGŻ – komentuje krótko Fidelis Goetz, szef szwajcarskiego private bankingu w Banku Sarasin.

Ile bank zamierza zebrać aktywów w Polsce – nie wiadomo. – Nie możemy udzielać jakichkolwiek informacji związanych z naszymi klientami – ucina Yves Sarasin.Według danych na koniec 2008 r., Bank Sarasin zarządzał 70 mld franków szwajcarskich zebranych z kilkunastu krajów świata.