Wzrost planowanych przyszłorocznych potrzeb pożyczkowych naszego rządu do przeszło 80 mld zł to zła informacja dla klientów TFI. Szczególnie tych, którzy zainwestowali w fundusze obligacji. W tym tygodniu trzymane przez nich jednostki prawie nic nie zyskują albo nawet tracą na wartości. To efekt spadku cen papierów skarbowych. Wygląda na to, że inwestorzy instytucjonalni przestali patrzeć na nie przychylnym okiem. Wyrzucają je z portfeli. Niewielu jest też chętnych na nowo emitowane obligacje. Na wczorajszej aukcji pięciolatek resort sprzedał obligacje o wartości 1,1 mld zł, czyli bliżej dolnych widełek podaży (1-2 mld zł). Średnia rentowność obligacji wzrosła do 5,74 proc. z 5,55 proc. na ostatnim przetargu sprzed miesiąca. Jak twierdzą eksperci, polski dług może być w niełasce nawet do wiosny 2010 r.
[srodtytul]Rentowność 7,5 proc.[/srodtytul]
W związku z przewidywaną na 2010 r. dziurą budżetową na poziomie ponad 52 mld zł Skarb Państwa, jak przedstawił rząd, będzie musiał w przyszłym roku wyemitować prawie dwa razy więcej obligacji niż w 2009 r. Papiery o wartości 61 mld zł mają trafić na rynek krajowy. 13 mld zł to planowana wartość emisji dolarowej (finansowanie zagraniczne będzie się też odbywać za pomocą kredytów). W tym roku (do końca grudnia) ma to być odpowiednio 35 mld zł i 12 mld zł.
– Widać, że rynek dość wcześnie dyskontuje wysoką przyszłoroczną podaż papierów skarbowych – komentuje obecne spadki cen Piotr Zagała, zarządzający obligacjami w Idea TFI. – Teraz spread między 10-letnimi stopami międzybankowymi w euro a tymi denominowanymi w złotych wynosi nieco ponad 2 pkt proc. na naszą korzyść. Do rekordu z 2004 r. brakuje niespełna 1 pkt proc. Myślę, że taki poziom, który będzie równoznaczny z dołkiem cenowym polskich papierów, powinien wypaść tej jesieni. Potem powinno już być coraz lepiej – wyjaśnia Piotr Zagała. Dzisiaj rentowność naszych 10-latek kształtuje się na poziomie 6,2 proc. – Nie zdziwiłby mnie poziom 7–7,5 proc. – mówi Marek Kuczalski, zarządzający portfelem dłużnym w Allianz TFI. Inni mu wtórują.
Tego, że wrzesień i październik będą stały pod znakiem dalszych zniżek, spodziewają się wszyscy nasi rozmówcy. Większość z nich twierdzi, że dekoniunktura na rynku polskiego długu skarbowego przeciągnie się do końca I kwartału przyszłego roku. – Niepomyślnym doniesieniom o kształcie budżetu towarzyszą inne niesprzyjające warunki.