Jak wynika z danych przedstawionych w ostatnich dniach przez spółkę Lubelski Węgiel Bogdanka, w pierwszym półroczu 2009 r. wyniósł on 5,23 mln ton wobec 4,52 mln ton w analogicznym okresie ubiegłego roku. Zdaniem niektórych ekspertów związanych z branżą do Polski teraz może trafić 11 mln ton „czarnego złota”. W 2008 r. było to 10,1 mln ton.
– To pokazuje tendencje, które pojawiają się na krajowym rynku: kopalnie ze Śląska mają problem z tym, aby sprzedawany przez nie surowiec był w stanie sprostać konkurencji węgla z importu – powiedział Mirosław Taras, prezes spółki Lubelski Węgiel Bogdanka. Kierowana przez niego spółka (notowana od niedawna na GPW) nie ma tego typu problemów. Ze względu na korzystne położenie i technikę wydobycia jest najbardziej efektywną kopalnią w całym kraju.
Jak wynika z opublikowanych wczoraj przez Ministerstwo Gospodarki danych, przychody górnictwa ze sprzedaży węgla kamiennego do lipca 2009 r. były o 1,1 mld mniejsze niż w analogicznym okresie 2008 r. Sprzedaż surowca spadła o ponad 20 proc.
W pierwszym półroczu strata netto całego sektora wyniosła w sumie prawie 70 mln zł. Rzecz w tym, że inne spółki wygenerowały straty przekraczające 150 mln zł. Bogdanka, zarabiając na czysto 83,5 mln zł, pokryła ponad połowę strat, które powstały na działalności reszty branży.
– Chociaż w całym 2009 r. zużycie surowca w kraju, ze względu na spowolnienie gospodarki, będzie mniejsze niż rok wcześniej, nie da się wykluczyć, że import będzie jednak rósł – podsumował Mirosław Taras.Innego zdania jest jednak prezes Kompanii Węglowej, największej spółki górniczej w Europie. – Moim zdaniem tegoroczny import nie powinien być wyższy od tego z 2008 r. – uważa Mirosław Kugiel. KW zadeklarowała, że nie planuje podwyżek cen węgla na przyszły rok dla energetyki, która jest największym odbiorcą tego surowca w naszym kraju. Dzieje się tak m.in. ze względu na zapasy niesprzedanego surowca w kopalniach.