W piątek minął termin, w którym członkowie warszawskiej giełdy mogli składać swoje oferty na akcje Giełdy Papierów Wartościowych. Z naszych informacji wynika, że zdecydowało się na to kilka instytucji, jednak MSP nie chce upublicznić ich listy. Jak ustalił „Parkiet”, jest wśród nich jeden z największych banków inwestycyjnych – Goldman Sachs, który chce kupić kilka procent akcji GPW.
[srodtytul]Sami albo w konsorcjum[/srodtytul]
W strategii przewidzianej przez resort skarbu jeden członek giełdy może kupić maksymalnie 10 proc. akcji warszawskiego parkietu. Wszystkie podmioty, które złożyły oferty, będą mogły przeprowadzić due diligence – czyli szczegółową analizę – GPW.
Jak dowiedział się „Parkiet”, złożone oferty nie wyczerpują 22,8-proc. pakietu akcji, jaki może trafić do tego typu inwestorów. – Jeśli chodzi o krajowe instytucje, to zainteresowanie było niewielkie dlatego, że liczyliśmy na jakąś specjalną ofertę dla członków giełdy, którzy przez lata budowali wartość polskiej giełdy – mówi prezes jednego z domów maklerskich.
– Intencją resortu skarbu jest sprzedaż całego oferowanego pakietu, czyli 73,8 proc. akcji GPW – mówi Maciej Wewiór, rzecznik MSP.Oznacza to, że jeden z czterech znajdujących się na „krótkiej liście” branżowych graczy (Deutsche Boerse, London Stock Exchange, NASDAQ OMX oraz New York Stock Exchange Euronext) będzie musiał kupić więcej niż 51 proc. akcji warszawskiej giełdy (to minimalny udział, jaki w zamierzeniach resortu ma kupić inwestor strategiczny).