Mimo to większość ekonomistów nie zmienia prognoz. Zakładają oni umocnienie się złotego – do poziomu 3,6–3,8 EUR/PLN na koniec roku. – W średnim terminie złoty skazany jest na aprecjację. Ze ścieżki tej może go zepchnąć rozpad strefy euro (co jest mało prawdopodobne) lub zła restrukturyzacja greckiego długu – wyjaśnia Jakub Borowski, główny ekonomista Invest Banku.
Analitycy wyczekują 19 maja, kiedy okaże się, czy Grecja będzie w stanie wykupić obligacje za 8,5 mld euro. Część z nich uważa, że kryzys nie potrwa długo, jeżeli zagrożone kraje są w stanie spłacać zobowiązania. Stanisław Gomułka, były wiceminister finansów, ocenia, że zawirowania potrwają dwa miesiące, a Polska wciąż ma szanse wejść do strefy euro w 2015 r.
Uspokojeniem dla rynku może być decyzja MFW o uruchomieniu pomocy dla Aten – tym bardziej że podobna decyzja parlamentu niemieckiego w piątek spowodowała ograniczenie wyprzedaży europejskich walut. – Wsparcie MFW to też niezbędny bufor bezpieczeństwa, gdyby pomoc ze strefy euro „utknęła” w procesach legislacyjnych i procedurach – przypomina Marcin Mazurek z BRE Banku. Dodaje, że w odwodzie jest także Europejski Bank Centralny – który na wzór amerykańskiego Fed może skupować obligacje zagrożonych krajów.
W takiej sytuacji część analityków zauważa, że ostatnia przecena zwiększyła atrakcyjność regionu. Ekonomiści Goldman Sachs nadal zalecają klientom zajmowanie długich pozycji na złotym, szczególnie w relacji do jena japońskiego. Według nich polska waluta jest niedowartościowana, a odbudowa gospodarki Niemiec poprawi jeszcze kondycję naszego eksportu. Wysoko oceniają też atrakcyjność akcji w regionie.
Nie brakuje jednak głosów, że nie należy oczekiwać dużej aprecjacji złotego. – Problemy fiskalne niektórych krajów oraz możliwość interwencji banku centralnego w sytuacji gwałtowniejszego umocnienia złotego powodują, że nieco mniej prawdopodobny jest scenariusz mocnego złotego wskazywany przez rynkowy konsensus – uważa Jarosław Janecki, główny ekonomista Societe Generale.