Ostatnie pół roku upływa w sektorze bankowym pod znakiem zjawiska (o którym pisaliśmy już w maju) polegającego na utrzymywaniu się rozbieżności między kierunkiem zmian wyników finansowych i cen akcji. Z jednej strony, mamy do czynienia z dalszą poprawą osiągnięć spółek.
Dziesięć spośród 13 zestawionych przez nas giełdowych banków (patrz tabela) zwiększyło zysk na akcję (EPS), a osiem odnotowało wzrost wartości księgowej walorów. To już trzecia z rzędu poprawa wyników i jednocześnie kontynuacja odrabiania ubytku z czasów kryzysu. Na kondycję banków wprost przekładają się lepsze odczyty makroekonomiczne (to stwierdzenie nie jest oczywiste w wypadku części innych branż).
[srodtytul]Uporczywy trend boczny[/srodtytul]
Z drugiej strony, notowania akcji w sektorze uporczywie stoją w miejscu. Wartość rynkowa monitorowanego przez nas przykładowego portfela (patrz wykres) stabilizuje się już od kwietnia. Jeszcze gorzej przedstawia się oficjalny giełdowy indeks WIG-Banki, który tkwi na tym samym poziomie, co jeszcze w listopadzie ubiegłego roku. Taki długotrwały zastój zaowocował zresztą niepokojącymi sygnałami technicznymi. W sierpniu wskaźnik siły relatywnej giełdowego indeksu względem WIG wybił się w dół z ponadośmiomiesięcznego kanału bocznego, co świadczy o słabości względem szerokiego rynku i zdecydowanie zniechęca do branży inwestorów poszukujących silnych trendów wzrostowych.
Przegląd sytuacji na wykresach poszczególnych banków także przekonuje o tym, że tendencja boczna jest dominującym schematem zachowania kursów. Niekiedy przybiera ona wręcz książkową postać kanału bocznego (np. BRE Bank). Jeśli już zdarzają się od niej wyjątki, to raczej negatywne (słaby pozostaje BPH, którego kurs zrealizował do końca czerwca większość potencjału spadkowego wynikającego z opisywanej przez nas w maju rozległej formacji głowy z ramionami i tkwi od tej pory poniżej linii szyi owej formacji).