Przedział 30–50 procent to wielkość zysku, który zarząd ma zamiar utrzymać co rok jako proponowana wielkość zysku do podziału pomiędzy akcjonariuszy. Proszę jednak czytać ten zapis prospektu emisyjnego w kontekście i w połączeniu z innymi zawartymi w nim zasadami polityki dywidendowej GPW. Oznacza to, że jeśli potrzeby finansowania inwestycji nie będą wymagały zaangażowania kapitału własnego, będziemy dążyć do proponowania kwot na dywidendę zbliżonych do całej kwoty zysku netto. Oznacza to również, że chcemy profilować GPW jako spółkę dywidendową. Notabene już niedługo – mówię to teraz jako prezes giełdy, a nie jako prezes spółki giełdowej – wprowadzimy indeks spółek zorientowanych na regularne wypłaty dywidend na pewnym minimalnym poziomie. Będzie to bardzo użyteczne narzędzie dla inwestorów.
[b]Jakie GPW ma pomysły na dywersyfikację przychodów – tak aby nie zależały w 100 proc. od koniunktury na rynku i liczby transakcji?[/b]
GPW ma bardzo zdywersyfikowany biznes, i to jest nasza przewaga konkurencyjna. Zależymy od koniunktury, ale jest to łagodzone przez to, że obecnie mamy kilka segmentów rynków, z rynkami kasowym i terminowym, który działa w pewnym stopniu „antycyklicznie”.Mamy też instrumenty finansowe przeznaczone dla różnych grup inwestorów i akceptujących różne stopnie ryzyka inwestycyjnego. Naszą podstawową działalnością jest i będzie prowadzenie rynków instrumentów finansowych. W tej domenie jesteśmy jedną z najbardziej wszechstronnych instytucji finansowych w Europie.
[b]Większość analityków jest zdania, że GPW będzie musiała obniżać swoje opłaty, aby być konkurencyjna względem giełd zachodnich i pozagiełdowych platform. Jak zamierza pan uzupełnić spadające wtedy przychody?[/b]
Nie widzę w tych opiniach żadnej rewelacji. Opłaty będziemy obniżać, jeśli przyniesie to zwrot w postaci wyższych przychodów. Nie przewiduję takiej sytuacji, że obniżamy opłaty, a przychody zarazem spadają. Zagrożenie konkurencyjne odpierać będziemy przede wszystkim tak jak dotychczas – wysoką jakością naszych operacji. [b]Ten rok pokazuje, że nie mamy już proporcjonalnego podziału rynku na instytucje krajowe, zagraniczne i drobnych inwestorów. Jak wyobraża sobie Pan GPW za kilka lat? Czy w dalszym ciągu będzie to miejsce dla „drobnicy”, czy automatyzacja, nowy system i rosnący udział zachodnich banków inwestycyjnych uczynią inwestowanie trudniejszym?[/b]
Po pierwsze, z tą „drobnicą” bywa różnie. Jestem zdania, że na polskim rynku jest spora liczba inwestorów indywidualnych, którzy działają jak rasowi inwestorzy instytucjonalni, jeśli chodzi o wyrobienie inwestorskie. Różnią się tylko wielkością zaangażowanego na rynku kapitału. Po drugie, nie wyciągałbym za daleko idących wniosków z proporcji udziałów w obrotach w pierwszym półroczu 2010 r. Wielkość obrotów inwestorów indywidualnych w tamtym okresie była w liczbach bezwzględnych na poziomie połowy roku 2009 r. Udziały procentowe poszczególnych grup inwestorów były nieco inne niż zwykle, ponieważ oferty prywatyzacyjne ściągnęły ponadprzeciętne zainteresowanie inwestorów zagranicznych. Zobaczymy, jakie proporcje będą w całym roku 2010. A co do inwestorów indywidualnych – to potężna siła rozwojowa naszego rynku. Nie zawsze będziemy kierować się ich opiniami, ale zrobimy wszystko, co racjonalne i rozsądne, by utrzymać ich wysoki udział w rynku kapitałowym jeszcze przez wiele lat.