Spółka przeprowadziła około 20 ofert. 85 proc. wpływów NWAI pochodzi z prowizji z tego tytułu. Pozostała część – ze sprzedaży produktów inwestycyjnych (głównie „struktur”) i doradztwa na rynku kapitałowym.

Szefowie firmy liczą, że w 2011 r. przeprowadzą emisje o wartości około 500 mln zł. NWAI specjalizuje się w obsłudze deweloperów (wprowadził na rynek Catalyst m.in. papiery Ganta i Marvipolu). – Branża ta potrzebuje kapitału na zakup terenów inwestycyjnych, szczególnie że koniunktura się odradza, a ceny ziemi spadły – wyjaśnia Mateusz Walczak, szef NWAI. Mówi, że chęć debiutu na Catalyst zgłaszają też spółki z branż energetycznej, drzewnej i produkcyjnej.

NWAI planuje nadal koncentrować się na średniej wielkości podmiotach. Dom maklerski chce jednocześnie rozszerzyć swoją licencję o subemisję usługową. – Problemem Catalyst jest brak płynności. Tymczasem jako oferujący znamy zainteresowanie inwestorów i możemy animować te papiery już na rynku wtórnym, działając jako prawdziwy market-maker.

NWAI zakłada, że obejmować będzie część emisji, by zbudować portfel do działalności animatora. Dom maklerski wystąpi ponadto o zgodę na zarządzanie aktywami. – Chcą tego sami klienci, którzy pytają, czy nie mogliby nam powierzyć swoich portfeli inwestycyjnych – mówi Mateusz Walczak.

NWAI rozważa też uruchomienie działalności brokerskiej. – Możliwe, że poszukamy zespołu na rynku. Ale chcemy to robić stopniowo. Nie wiem, czy na taki krok będziemy gotowi już w 2011 r. – zastrzega szef spółki. NWAI planuje znalezienie inwestorów finansowych i debiut na GPW – ale nie wcześniej niż w 2012 r., po rozwinięciu biznesu.