Walutą, która do końca roku umocni się wobec dolara najbardziej, jest peruwiański nowy sol – wynika z prognoz analityków zebranych przez agencję Bloomberga. Średnia tych przewidywań mówi, że kurs peruwiańskiej waluty wobec dolara wzrośnie do końca IV kwartału o 3,4 proc. Na drugim miejscu w rankingu walut z potencjałem do umocnienia znalazł się inny egzotyczny pieniądz – tajski baht. Może on zyskać do końca roku 2,5 proc. Trzecia pozycja to filipińskie peso z prognozą ponad 1,8 proc. wzrostu, czwarta to indyjska rupia z prognozowaną aprecjacją 1,8 proc., a na piątym miejscu znalazł się południowokoreański won z potencjalną zwyżką mogącą wynieść 1,6 proc. Nie przedstawia się to zbyt imponująco – dość niewielkie zwyżki w większości „egzotyków", którymi rzadko interesują się polscy inwestorzy. O wiele ciekawiej wygląda ranking walut, które najbardziej osłabią się wobec dolara. Na jego pierwszym miejscu znalazło się argentyńskie peso z prognozą spadku o 10,2 proc. do końca roku. Drugie miejsce przypadło japońskiemu jenowi z potencjalną deprecjacją wobec dolara wynoszącą 4,5 proc. Na trzeciej pozycji znalazł się frank szwajcarski ze spodziewanym spadkiem na poziomie 4,4 proc., na czwartej funt brytyjski (4,3 proc. deprecjacji), a na piątej waluta z naszego regionu – węgierski forint (prognozowany spadek o 3,9 proc.).
Południowa gorączka
Obecność Argentyny na pierwszym miejscu nie powinna szczególnie dziwić. Jest to kraj uważany przez inwestorów za bardzo ryzykowny, w którym inflacja (według niezależnych szacunków) przekracza 25 proc. Argentyńskie peso straciło od początku roku wobec dolara już prawie 6 proc. (ale nie jest najgorszą walutą kontynentu – tą okazał się w tym czasie wenezuelski boliwar, który stracił 31 proc. w stosunku do dolara, głównie w związku z niepokojem po śmierci prezydenta Hugo Chaveza). O ile w tym tygodniu płaciło się 5,20 argentyńskich peso za dolara, to średnia prognoz mówi, że kurs na koniec IV kwartału będzie wynosił już 5,79 peso za 1 USD. Najbardziej „niedźwiedzia" z analiz, autorstwa ekspertów banku Morgan Stanley, przewiduje, że na koniec roku będzie się płaciło 7 peso za dolara. Najbardziej „bycza" prognoza (autorstwa analityków Natixis) wskazuje, że 1 USD będzie wówczas kosztować 5,10 peso.
Japońskie zapasy
Japońska waluta osłabiła się od początku roku wobec amerykańskiej już o 14 proc. Granie na deprecjację jena było w ostatnich miesiącach jedną z najlepszych inwestycji, ale prognozy analityków wskazują, że japońska waluta wciąż ma jeszcze potencjał do spadków. Średnia prognoz mówi, że na koniec roku za dolara będzie się płaciło 104 jeny, podczas gdy w tym tygodniu było to 99 jenów. Największej deprecjacji spodziewają się analitycy firm Ebury Partners i Redtower. Oba zespoły spodziewają się, że jen osłabnie do 115 JPY za 1 USD. Są jednak wciąż analitycy, którzy liczą na duże umocnienie jena do końca roku – nawet bardzo duże. Największą aprecjację prognozuje RBC Capital Markets. Według analityków tej firmy za dolara będzie się płacić na koniec grudnia 82 jeny. Spodziewają się oni, że jen umocni się z powodu osłabienia gospodarczego w USA, Europie i Chinach. Japońska waluta jest uznawana za „bezpieczną przystań" dla inwestorów i gdy w światowej gospodarce źle się dzieje, jen zwykle zyskuje. – Jak dotąd osłabienie jena było związane z zajmowaniem krótkich pozycji na tej walucie przez zagraniczne fundusze i traderów. Jeśli zaczną oni realizować zyski, jen się umocni – wskazuje Sean Callow, strateg z Westpac Banking Corp.
Rząd Shinzo Abe oraz Bank Japonii pod nowym kierownictwem robią jednak wiele, by osłabić jena i wspomóc w ten sposób japońskich inwestorów. Bank Japonii zapowiedział już zwiększenie zakupów obligacji oraz inne działania mające służyć walce z deflacją. Inwestorzy spodziewają się więc w nadchodzących miesiącach dużego odpływu kapitału z Japonii (bank centralny, skupując obligacje od instytucji finansowych, uwolni pieniądze, które będą „szukały" nowego miejsca na inwestycje). To sprzyja osłabieniu japońskiej waluty.
W ostatnich dniach jej kurs był bliski przełamania ważnego psychologicznie poziomu 100 JPY za 1 USD. – Nie widzimy, by rynek był zainteresowany przekroczeniem tego poziomu. Jeśli dojdzie do przebicia, nie będzie ono długotrwałe, póki nie usłyszymy od Banku Japonii czegoś więcej na temat stymulowania gospodarki – twierdzi Chris Tedder, analityk z firmy Forex.com.