Reklama

Analitycy wieszczą, że królować będzie amerykański dolar

Które waluty najbardziej się umocnią do końca roku? Które najbardziej stracą? Większość prognoz kreśli obraz aprecjacji dolara.

Publikacja: 09.05.2013 16:00

Granie na deprecjację jena było w ostatnich miesiącach jedną z najlepszych inwestycji, ale prognozy

Granie na deprecjację jena było w ostatnich miesiącach jedną z najlepszych inwestycji, ale prognozy analityków wskazują, że japońska waluta wciąż ma jeszcze potencjał do spadków

Foto: Bloomberg

Walutą, która do końca roku umocni się wobec dolara najbardziej, jest peruwiański nowy sol – wynika z prognoz analityków zebranych przez agencję Bloomberga. Średnia tych przewidywań mówi, że kurs peruwiańskiej waluty wobec dolara wzrośnie do końca IV  kwartału o 3,4 proc. Na drugim miejscu w rankingu walut z potencjałem do umocnienia znalazł się inny egzotyczny pieniądz – tajski baht. Może on zyskać do końca roku 2,5 proc. Trzecia pozycja to filipińskie peso z prognozą ponad 1,8 proc. wzrostu, czwarta to indyjska rupia z prognozowaną aprecjacją 1,8 proc., a na piątym miejscu znalazł się południowokoreański won z potencjalną zwyżką mogącą wynieść 1,6 proc. Nie przedstawia się to zbyt imponująco – dość niewielkie zwyżki w większości „egzotyków", którymi rzadko interesują się polscy inwestorzy. O wiele ciekawiej wygląda ranking walut, które najbardziej osłabią się wobec dolara. Na jego pierwszym miejscu znalazło się argentyńskie peso z prognozą spadku o 10,2 proc. do końca roku. Drugie miejsce przypadło japońskiemu jenowi z potencjalną deprecjacją wobec dolara wynoszącą 4,5 proc. Na trzeciej pozycji znalazł się frank szwajcarski ze spodziewanym spadkiem na poziomie 4,4 proc., na czwartej funt brytyjski (4,3 proc. deprecjacji), a na piątej waluta z naszego regionu – węgierski forint (prognozowany spadek o 3,9 proc.).

Południowa  gorączka

Obecność Argentyny na pierwszym miejscu nie powinna szczególnie dziwić. Jest to kraj uważany przez inwestorów za bardzo ryzykowny, w którym inflacja (według niezależnych szacunków) przekracza 25 proc. Argentyńskie peso straciło od początku roku wobec dolara już prawie 6 proc. (ale nie jest najgorszą walutą kontynentu – tą okazał się  w tym czasie wenezuelski boliwar, który stracił 31 proc. w stosunku do dolara, głównie w związku z niepokojem po śmierci prezydenta Hugo Chaveza). O ile w tym tygodniu płaciło się 5,20 argentyńskich peso za dolara, to średnia prognoz mówi, że kurs na koniec IV kwartału będzie wynosił już 5,79 peso za 1 USD. Najbardziej „niedźwiedzia" z analiz, autorstwa ekspertów banku Morgan Stanley, przewiduje, że na koniec roku będzie się płaciło 7 peso za dolara. Najbardziej „bycza" prognoza (autorstwa analityków Natixis) wskazuje, że 1 USD będzie wówczas kosztować 5,10 peso.

Japońskie zapasy

Japońska waluta osłabiła się od początku roku wobec amerykańskiej już o 14 proc. Granie na deprecjację jena było w ostatnich miesiącach jedną z najlepszych inwestycji, ale prognozy analityków wskazują, że japońska waluta wciąż ma jeszcze potencjał do spadków. Średnia prognoz mówi, że na koniec roku za dolara będzie się płaciło 104 jeny, podczas gdy w tym tygodniu było to 99 jenów. Największej deprecjacji spodziewają się analitycy firm Ebury Partners i Redtower. Oba zespoły spodziewają się, że jen osłabnie do 115 JPY za 1 USD. Są jednak wciąż analitycy, którzy liczą na duże umocnienie jena  do końca roku – nawet bardzo duże. Największą aprecjację prognozuje RBC Capital Markets. Według analityków tej firmy za dolara będzie się płacić na koniec grudnia 82 jeny.  Spodziewają się oni, że jen umocni się z powodu osłabienia gospodarczego w USA, Europie i Chinach. Japońska waluta jest uznawana za „bezpieczną przystań" dla inwestorów i gdy w światowej gospodarce źle się dzieje, jen zwykle zyskuje. – Jak dotąd osłabienie jena było związane z zajmowaniem krótkich pozycji na tej walucie przez zagraniczne fundusze i traderów. Jeśli zaczną oni realizować zyski, jen się umocni – wskazuje Sean Callow, strateg z Westpac Banking Corp.

Rząd Shinzo Abe oraz Bank Japonii pod nowym kierownictwem robią jednak wiele, by osłabić jena i wspomóc w ten sposób japońskich inwestorów. Bank Japonii zapowiedział już  zwiększenie zakupów obligacji oraz inne działania mające służyć walce z deflacją. Inwestorzy spodziewają się więc w nadchodzących miesiącach dużego odpływu kapitału z Japonii (bank centralny, skupując obligacje od instytucji finansowych, uwolni pieniądze, które będą „szukały" nowego miejsca na inwestycje). To sprzyja osłabieniu japońskiej waluty.

W ostatnich dniach jej kurs był bliski przełamania ważnego psychologicznie poziomu 100 JPY za 1 USD. – Nie widzimy, by rynek był zainteresowany przekroczeniem tego poziomu. Jeśli dojdzie do przebicia, nie będzie ono długotrwałe, póki nie usłyszymy od Banku Japonii czegoś więcej na temat stymulowania gospodarki – twierdzi Chris Tedder, analityk z firmy Forex.com.

Reklama
Reklama

Szwajcarskie wyczekiwanie

Średnia prognoz analityków mówi, że na koniec roku za dolara będzie się płacić 0,98 franka szwajcarskiego wobec 0,93 CHF w tym tygodniu. Największego osłabienia franka spodziewają się w tym czasie analitycy Saxo Banku. Prognozują oni, że na koniec IV kwartału 1 USD będzie kosztował 1,07 CHF. Największej aprecjacji wobec dolara oczekują natomiast analitycy HSBC. Spodziewają się oni, że do końca roku szwajcarska waluta umocni się do 0,89 CHF za jednego dolara.

Ci, którzy prognozują osłabienie szwajcarskiej waluty, spodziewają się, że w nadchodzących miesiącach wzrośnie apetyt na ryzyko – m.in. w związku z działaniami stymulacyjnymi głównych banków centralnych świata. – W pewnym stopniu osłabienie franka jest opóźnioną reakcją na poprawę nastrojów w strefie euro po ogłoszeniu przez Europejski Bank Centralny programu OMT (zakupów obligacji państw eurolandu) w zeszłym roku. O ile działania EBC nie są magicznym rozwiązaniem i wciąż pozostanie sporo ryzyka w związku ze strefą euro, to popyt na franki jako „bezpieczną przystań" spadnie, a inwestorzy znowu będą lokować pieniądze w eurolandzie – twierdzi Tahnos Vamvakidis, strateg z Bank of America-Merrill Lynch. Ci, którzy oczekują lekkiego umocnienia franka, wskazują zwykle, że sytuacja gospodarcza w Europie jest wciąż kiepska, co może zwiększać popyt na szwajcarską walutę. – Znajdujemy się w sytuacji, w której frank jest ciągle wysoko wyceniany. Sytuacja gospodarcza poprawia się bardzo wolno, zwłaszcza w strefie euro, więc zmiany w krótkim terminie w polityce pieniężnej są mało prawdopodobne – przyznaje Jean-Pierre Danthine, wiceprezes Szwajcarskiego Banku Narodowego (SNB). Jego instytucja nie zamierza w tym roku znosić kursu minimalnego franka do euro ustanowionego na poziomie 1,20 CHF za 1 euro.

Brytyjskie rozdroże

W tym tygodniu za funta brytyjskiego płacono 1,56 dolara. Średnia prognoz analityków zebranych przez agencję Bloomberga mówi, że na koniec roku za brytyjską walutę będzie się płaciło 1,49 USD. Najbardziej „niedźwiedzie" są przewidywania ekspertów ING Financial Markets. Prognozują oni, że na koniec roku funt będzie kosztował 1,41 USD. Są też jednak analitycy prognozujący aprecjację brytyjskiej waluty. Najbardziej „bycza" prognoza – ekspertów banku Intesa Sanpaolo – przewiduje, że na koniec grudnia funt będzie kosztował 1,62 USD.

Brytyjska waluta osłabła w tym roku wobec amerykańskiej już o 4,6 proc. W marcu kurs GBP/USD był najniżej od wiosny 2010 r. Do deprecjacji przyczyniły się przede wszystkim kiepskie dane gospodarcze (obawy przed kolejną recesją), a także oczekiwania, że Bank Anglii może się zdecydować na silniejsze ilościowe luzowanie polityki pieniężnej. Inwestorzy liczyli na to, że Mark Carney, mający zostać w lipcu nowym prezesem Banku Anglii, będzie prowadził bardziej agresywną politykę niż obecne kierownictwo tej instytucji.

Przez ostatnie kilka tygodni funt odrabiał straty wobec dolara, do czego się przyczyniły m.in. lepsze od prognoz dane o PKB za I kwartał. Wygląda więc na to, że w nadchodzących miesiącach kluczowe dla funta będą dane napływające z gospodarki oraz polityka nowych władz Banku Anglii.

Król dolar

Większość prognoz analityków wyraźnie wskazuje, że dolar amerykański do końca roku umocni się wobec innych głównych walut świata. Co przemawia za takim scenariuszem? Poza czynnikami specyficznymi dla poszczególnych walut, takich jak jen czy funt, najbardziej za aprecjacją dolara przemawia to, że amerykańska gospodarka jest wciąż w stosunkowo lepszym stanie niż gospodarki innych państw rozwiniętych. Doświadczyła ona 15 kwartałów nieprzerwanego wzrostu (choć czasem ten wzrost był rozczarowujący) – takiego wyniku nie udało się osiągnąć gospodarkom strefy euro, Wielkiej Brytanii czy Japonii. Dane gospodarcze napływające z USA w ostatnich tygodniach kreślą dosyć optymistyczny obraz sytuacji. Wielu analityków wskazuje więc, że dolar będzie się umacniał, mimo że Rezerwa Federalna nadal prowadzi program nieograniczonego skupu aktywów.

Reklama
Reklama

– Jeśli dane gospodarcze będą lepsze od prognoz, to ilościowe luzowanie polityki pieniężnej nie zrobi większej szkody dolarowi – wskazuje Sean Callow, strateg z Westpac Banking Corp.

[email protected]

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama