Z Jackiem Umińskim, prezesem Elektrociepłowni Będzin, rozmawia Tomasz Muchalski
Na początku listopada Elektrociepłownia Będzin przeprowadzała publiczną subskrypcję 1 574 600 akcji serii B. Warunkiem uplasowania emisji było objęcie połowy oferowanych walorów. Spółce nie udało się sprzedać takiej liczby papierów. Jakie, Pana zdaniem, były przyczyny niepowodzenia emisji?Moim zdaniem, już w samym prospekcie emisyjnym było kilka błędów. Chodzi konkretnie o rozdział drugi, dotyczący danych o emisji. Po pierwsze, nie było wydzielonej transzy dla dużych inwestorów. Po drugie, widełki cenowe były ustalone w zbyt wąskim przedziale. Wycena spółki była robiona w pierwszym kwartale 1998 r., natomiast sprzedaż akcji przeprowadzono w listopadzie przy zupełnie innej sytuacji na rynkach finansowych. Cena emisyjna na poziomie 20 zł w listopadzie okazała się zbyt wysoka. Gdybyśmy sprzedawali akcje z tą ceną w czerwcu, przypuszczam, że emisja zakończyłaby się sukcesem. Wpływ na zainteresowanie naszymi akcjami miały także kryzys na rynkach finansowych oraz zbieg terminów sprzedaży papierów Telekomunikacji i Elektrociepłowni Będzin.Dlaczego w takim razie emisja nie została ubezpieczona?W czerwcu była wynegocjowana umowa z Société Générale jako liderem konsorcjum. Ostatecznie nie została ona podpisana, gdyż Société Générale wycofało się, motywując to zbyt dużym ryzykiem. Od lipca BGŻ (oferujący) podjął się próby zorganizowania konsorcjum, ale ostatecznie nic z tego nie wyszło. Odpowiedzi, które do nas napływały, świadczyły raczej o braku zainteresowania gwarancjami. Potencjalni ubezpieczyciele żądali ponad 20 proc. prowizji. Tak wysoka prowizja za gotowość mogła wynikać z dwu powodów: albo potencjalni gwaranci nie chcieli ubezpieczać naszej oferty, albo tak wysoko szacowali ryzyko. Dzisiaj można tylko domniemywać, czy BGŻ wykorzystał wszystkie swoje możliwości dotyczące gwarancji.Na inwestora strategicznego spółka wybrała niemiecki koncern Steag. Niemcy ogłosili, że zamierzają kupić co najmniej 25 proc. akcji Elektrociepłowni Będzin i w możliwie najkrótszym czasie, poprzez transakcje na rynku pierwotnym i wtórnym, zwiększyć udział, tak by posiadać pakiet kontrolny. Dlaczego Steag nie zdecydował się na objęcie papierów serii B, co spowodowałoby domknięcie emisji?Podstawowym pytaniem zadawanym przez Niemców jeszcze w trakcie trwania negocjacji w czerwcu br. było: Jaką mamy pewność, że jak złożymy zapis to dostaniemy akcje? Ponieważ nie było transzy dla dużych inwestorów, Steag, który chciał objąć 25 proc. akcji, byłby zmuszony zapisać się na wszystkie oferowane walory, zakładając redukcję na taką liczbę akcji, by po niej osiągnąć zamierzony efekt (ponad 25 udziałów po podwyższeniu kapitału). Z drugiej strony, umowa o partnerstwie strategicznym wchodzi w życie, jeśli Steag obejmie 25 proc. plus jedną akcję ECB. Musi to być zatwierdzone przez organy spółki. Być może nie zdążono tego zrobić przed rozpoczęciem subskrypcji akcji serii B.Czy powodzenie oferty nie wpłynęło na zmianę planów Steag dotyczących ECB? Czy Niemcy zamierzają uczestniczyć w rozpoczętej w poniedziałek publicznej sprzedaży akcji serii A ECB oferowanych przez Skarb Państwa?Steag potwierdził swoje plany dotyczące Elektrociepłowni Będzin. Natomiast trudno mi powiedzieć, czy Niemcy będą uczestniczyli w publicznej ofercie sprzedaży prowadzonej przez Skarb Państwa.Środki z emisji akcji serii B miały zostać przeznaczone na budowę nowoczesnej elektrociepłowni w Wojkowicach. Jakie będą losy tej inwestycji. Jak spółka chce sfinansować to przedsięwzięcie?Plany dotyczące inwestycji w Wojkowicach nie zmieniły się. Nieudana emisja na pewno opóźni ją o kilka miesięcy. Środki na budowę można wziąć albo z banków, albo od inwestorów. Nie wykluczamy, że emisja akcji serii B będzie powtórzona w przyszłym roku. Może być kierowana do wybranych inwestorów lub otwarta.Finansowaniem inwestycji w Wojkowicach był zainteresowany także EBOiR. Jak to wygląda obecnie?EBOiR potwierdza swoje zainteresowanie. Odbyły się pierwsze rozmowy między EBOiR i Steag, czyli naszymi potencjalnymi partnerami w przedsięwzięciu.Po dziesięciu miesiącach br. EC Będzin wypracowała 3,4 mln zł zysku brutto i 1,34 mln zł zysku netto. Prognoza na 1998 r. zakłada, że wyniki te na koniec br. wyniosą odpowiednio 5,1 i ok. 3 mln zł. Czy prognozy zostaną zrealizowane?Wyniki będą niższe, niż zakładano, ale nie więcej niż o 5-6 proc.Jak Pan skomentuje planowaną na 1999 r. prywatyzację sektora energetycznego?Prawo energetyczne i rozporządzenia wykonawcze będą miały istotny wpływ na skłonność inwestorów do brania udziału w prywatyzacji sektora. Ważnym elementem jest tu uwolnienie cen energii od 1 stycznia 1999 r. Doprecyzowanie zasad funkcjonowania rynków energii prawdopodobnie będzie zmniejszać dzisiejsze ryzyko inwestowania w firmy z branży. Oferta publiczna serii A EC Będzin jest szansą dla inwestorów, by być pierwszymi, którzy wezmą udział w prywatyzacji sektora energetycznego. Sądzę, że MSP będzie oceniać zaangażowanie w prywatyzację EC Będzin i może to być brane pod uwagę przy następnych tego typu prywatyzacjach.
Dziękuję za rozmowę.