Spółki podatne na manipulacje
Po ostatnich nieudanych ofertach na rynku pierwotnym, na GPW zwiększy się liczba spółek o niskiej płynności, a zatem szczególnie podatnych na manipulacje. Wydaje się jednak, że inwestorzy zdają sobie sprawę z takiego ryzyka i do inwestycji mogą ich zachęcić jedynie dobre wyniki finansowe firm.W zakończonej ostatnio ofercie Hydrobudowy Gdańsk, 92 inwestorom sprzedano niecałe 6 tys. akcji, czyli 1,46% oferty. Podobnie minimalne zainteresowanie towarzyszyło subskrypcji na walory Elektrociepłowni Będzin, której, co prawda, udało się sprzedać połowę akcji oferowanych przez Skarb Państwa, jednak objęła je jedynie garstka inwestorów. Energopol Sosnowiec sprzedał zaledwie 1% oferty. Ponadto na giełdzie notowane są już spółki, którymi tak naprawdę nikt się nie interesuje. Średnie wartości obrotów na Famocie czy WKSM wynoszą tylko (przez ostatnie 10 sesji) odpowiednio 2,5 i 4,5 tys. zł. To zaś oznacza, iż nawet drobny inwestor, składając na sesję zlecenie PKC o wartości np. 1,5 tys. zł, może "manipulować" rynkiem.
Analitycy przyznają, iż notowanie spółek wyłącznie dla uzyskania wyceny rynkowej nie ma większego sensu, choć, oczywiście, każda firma publiczna ma do tego prawo. Zarządy takich spółek, chcąc uniknąć etykietki spółki, w którą nie warto inwestować, powinny przede wszystkim dotrzymywać danego inwestorom słowa, co w naturalny sposób pozwoli im zyskać większą wiarygodność.Zdaniem Artura Nagórki, analityka DM BIG-BG, pewne spółki, uwzględniając ich strukturę akcjonariatu oraz wcześniejszy poziom zainteresowania, są niemalże skazane na manipulacje. Biorąc pod uwagę duże ryzyko, takie próby powinny się zdarzać coraz rzadziej. - Przy tego rodzaju operacji zawsze trzeba na koniec znaleźć chętnego na skupowane wcześniej papiery. Minimalna płynność sprawia jednak, że ryzyko wpadnięcia do własnej pułapki staje się większe niż spodziewane profity - powiedział Artur Nagórka. Podobną opinię wyraziła Beata Pałka, dyrektor wydziału analiz Wood & Company, Według niej, tego typu spekulanci nadal istnieją, ale jest ich coraz mniej. Manipulacja staje się także mniej opłacalna chociażby ze względu na to, iż inwestorzy (nawet ci bardzo drobni) bardziej wybiórczo podchodzą do spółek, co powoduje podwyższenie ryzyka i niepowodzenie całej akcji, a zatem i poniesienie strat.Analitycy są również zgodni co do sposobów przeciwdziałania manipulacjom. - Jeśli zarządom takich spółek faktycznie zależy na przejściu do grona firm bardziej poważanych przez inwestorów, to powinny przede wszystkim realizować zapowiedziane prognozy - stwierdzili analitycy. Zdaniem Beaty Pałki, zarządy powinny również wykazać się pewną inwencją w prezentowaniu swoich poczynań.
ADAM MIELCZAREK