Od 1 stycznia 1999 r. nowe metody rozliczania transakcji giełdowych
Prawdopodobnie od 1 stycznia 1999 roku klienci biur maklerskich będą mogli kupować papiery wartościowe bez konieczności posiadania gotówki na rachunku inwestycyjnym. Dzięki tej zmianie polscy inwestorzy będą traktowani podobnie jak klienci zachodnich biur maklerskich. Z drugiej strony, nie będą mogli wycofać pieniędzy natychmiast po zrealizowaniu transakcji, tylko po trzech dniach, co, zdaniem wielu inwestorów, jest nie do przyjęcia.Nowe regulacjeZapisy umożliwiające nowe sposoby księgowania mają znaleźć się w rozporządzeniu rządu. Regulacje zaakceptował już Komitet Ekonomiczny Rady Ministrów. Jeśli nowe przepisy zostaną ostatecznie zaakceptowane w proponowanej formie, biura maklerskie będą miały sześć miesięcy na dostosowanie się do nowych zasad. Nowym regulacjom będą podlegać wszyscy klienci biur maklerskich, a więc również ci, którzy woleliby zrzec się prawa do późniejszej zapłaty i pozostać przy dotychczasowych zasadach, czyli wypłaty po dokonaniu transakcji.Zmiany dla inwestorówZwolennicy nowych zapisów wskazują, że dzięki zmianom w zasadach rozliczeń niektórzy inwestorzy, posiadający wystarczające zabezpieczenie w formie innej niż gotówka, będą mogli realizować zlecenia nie zamykając poprzednio zajętych pozycji. Rodzaj akceptowanych zabezpieczeń będzie zależeć od wewnętrznych zasad, jakie zastosuje biuro. W ten sposób inwestor nie będzie musiał np. przelewać pieniędzy z rachunku bankowego lub zamykać lokaty terminowej, gdyż wystarczy potwierdzenie z banku, iż pieniądze w dostatecznej ilości znajdują się na rachunku klienta. Poręczenie to będzie dowodem dla biura maklerskiego, iż klient faktycznie dysponuje odpowiednią kwotą i jedynie nie chce w danym momencie likwidować rachunku. Biura będą mogły honorować także inne formy zabezpieczenia, jak np. obligacje na rachunku inwestycyjnym, ewentualnie bony skarbowe itp. - Jeśli jakieś biuro uzna, że inwestor jest bardzo wiarygodny i posiada wystarczające zabezpieczenie, to być może nie będzie musiał posiadać środków na opłacenie nawet jednej nabywanej akcji - powiedział Jacek Socha, przewodniczący KPWiG. Wystarczy bowiem, że przedstawi na przykład poręczenie bankowe, co już wystarczy do przekazania zlecenia.W zależności od wiarygodności, jaką, zdaniem biura, będzie reprezentować inwestor, będą stosowane wobec niego odmienne zasady. - Najbardziej wiarygodni będą mogli uzupełniać pieniądze do trzech dni od złożenia zlecenia, mniej wiarygodni rozliczą się na koniec dnia, pozostali zaś będą musieli dysponować pełnym pokryciem na rachunku w momencie składania dyspozycji - powiedział PARKIETOWI Ryszard Czerwiński, naczelnik wydziału sprzedaży CBM WBK. Część inwestorów znajdzie się zaś w sytuacji, w której na początku będzie od nich wymagane pokrycie ułamka wartości zlecenia (na przykład połowy) i późniejsze uzupełnienie brakującej sumy. Jeśli inwestor, któremu pozwala się na największe opóźnienie, sprzeda papiery następnego dnia, to w biurze otrzyma tylko różnicę, jaka będzie wynikać z zysku na transakcji, ewentualnie będzie zmuszony do pokrycia straty w przypadku spadku kursu, czyli do pokrycia salda zobowiązań na koniec okresu.Nierówne traktowanieZdaniem Krzysztofa Grabowskiego, prezesa Związku Maklerów i Doradców, brak możliwości elastycznego traktowania rozliczeń w obie strony (tzn. wypłaty pieniędzy w dzień po sprzedaży papierów) powoduje zaburzenie równowagi pomiędzy klientami i biurami oraz kredytowanie biur przez inwestorów. Nie będzie można nawet zaksięgować wypłaty pieniędzy na rachunku do momentu otrzymania wyciągu z KDPW, czyli do D + 3. - Jestem zdecydowanie przeciwny takiemu traktowaniu inwestorów. Tym bardziej iż przygotowywane rozporządzenie nie przewiduje wyjątków od reguły, a "dogadanie się" między biurem a inwestorem co do wcześniejszej wypłaty będzie traktowane jak złamanie rozporządzenia - powiedział K. Grabowski. Prezes ZMiD uważa też, że w ten sposób nierówno będą traktowani poszcególni inwestorzy, gdyż część z nich na pewno nie będzie mogła korzystać z odwlekania zapłaty. Można się domyślać, iż w ten sposób zostaną potraktowani przede wszystkim drobni inwestorzy, którymi biura (zwłaszcza duże) nie będą chciały "zawracać sobie głowy". Zdaniem Ryszarda Czerwińskiego, pewne nierówności występują także teraz. - Więksi inwestorzy płacą przecież zazwyczaj niższe prowizje - stwierdził R. Czerwiński. Przewodniczący Jacek Socha oraz przedstawiciele biur maklerskich odpowiadają również, iż rozliczenia w D + 3 występują powszechnie na rozwiniętych rynkach.Zmiany dla biurPrzedstawiciele biur przyznają, iż na początku najwięcej kłopotów będzie im sprawiało wytłumaczenie inwestorom sensu tych zmian i tego, że zostanie odebrana możliwość prawie natychmiastowej wypłaty. Głównym celem zmiany zasad jest bowiem ochrona interesów biur maklerskich oraz uniknięcie sytuacji, w której wypłacają swoim klientom pieniądze, co do których nie mają pewności, iż trafią na rachunki. Sytuacja taka zaistniała przy tegorocznych manipulacjach kursem ŁDA. Wówczas bowiem inwestor wpłacał jedynie trzecią część pieniędzy, by po sprzedaży papierów otrzymywać całość "należnej" za akcje kwoty.Według R. Czerwińskiego, biura na początku nieco stracą w oczach swoich klientów, przyzwyczajonych do wypłat gotówki po sesji. - Biura nie będą już mogły kredytować wypłaty. Być może jednak w to miejsce powstanie nowy produkt, zwany na przykład kredytem "wypłatowym", który zastąpi dotychczasowe szybkie przelewy - uważa R. Czerwiński. Nikt nie potrafi jednak określić, kiedy taki produkt by powstał, jak powszechnie byłby stosowany i jakiej grupie klientów udostępniany.Jacek Socha przestrzega jednak, iż biura muszą z nowych możliwości korzystać bardzo ostrożnie i każdy broker musi wyraźnie zabezpieczyć swoje interesy. Dlatego też wiarygodność klientów będzie sprawdzana indywidualnie, co pozwoli biurom maklerskim na minimalizację ryzyka. - Jeśli inwestor nie wywiąże się chociaż raz ze swoich zobowiązań, będziemy mogli zerwać z nim umowę, degradując go tym samym do grupy o mniejszym zaufaniu - powiedział R. Czerwiński. Kryteria stosowane do zaszeregowania inwestorów do poszczególnych grup każde biuro wypracuje indywidualnie.Wprowadzając nowe regulacje polscy prawodawcy robią jednocześnie krok do przodu i krok w tył. Cieszy, iż wreszcie będzie można nabywać walory nie posiadając pełnego pokrycia na rachunku (praktyka stosowana powszechnie na rozwiniętych rynkach). Boli, iż po pieniądze będzie można udać się dopiero po trzech dniach. Mimo iż nikt do tego oficjalnie się nie przyzna, jest niemal pewne, iż tak naprawdę większość inwestorów będzie musiała mieć pełne pokrycie na rachunku, a tylko wybrani skorzystają z przywilejów. Podobnie przy wypłacie: gros inwestorów, niestety, odczeka swoje i jedynie najbardziej zaufani klienci otrzymają gotówkę w dowolnym momencie, omijając tym samym przepisy.
ADAM MIELCZAREK