Mijający tydzień nie był tak emocjonujący, jak można się było tego spodziewać. Rynek nie zdołał na razie zebrać sił, by przełamać średnioterminową tendencję spadkową, choć istniały ku temu poważne przesłanki. Podstawowym czynnikiem, który mógł ożywić giełdową koniunkturę, było obniżenie podstawowych stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej na posiedzeniu 9 grudnia. Niestety, w tym względzie potwierdziły się opinie, że zdarzenie to już wcześniej zostało częściowo zdyskontowane. Dodatkowo neutralizacji spodziewanego efektu dokonały również ostatnie spadki na głównych rynkach światowych, spowodowane między innymi powrotem obaw co do pogorszenia koniunktury w gospodarkach krajów Ameryki Południowej.Skalę decyzji RPP, w pełni chyba uzasadnionej realiami gospodarczymi, mimo że nie stała się na razie pozytywnym impulsem dla rynku, można jednak odbierać jako próbę podkreślenia stabilności i perspektyw polskiej gospodarki oraz kontroli nad zachodzącymi w niej procesami. Czy jednak była to ocena właściwa, pokaże przyszłość oraz tendencje innych wskaźników makroekonomicznych. Nie da się bowiem ukryć, że nie wszystkie tego typu dane, jak chociażby deficyt w obrotach bieżących bilansu płatniczego, przedstawiają się tak "różowo". Z drugiej strony, ich ewentualna poprawa wiąże się z pewną inercją, a tym samym efekty mogą mieć bardziej długofalowy charakter.Z innych wydarzeń w najbliższym okresie inwestorów czeka jeszcze ogłoszenie wskaźnika inflacji oraz wyników finansowych spółek za listopad. W tej drugiej kwestii nie należy raczej spodziewać się pozytywnego przełomu, ale z drugiej strony może się okazać, że gdyby wyniki okazały się rzeczywiście nie najlepsze, rynek już przynajmniej częściowo uwzględnił to w notowaniach walorów.
.